<<< Dane tekstu >>>
Autor Mieczysław Braun
Tytuł Do reportera
Pochodzenie Przemysły
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wyd. 1928
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


DO REPORTERA

Reporterze,
Węszący sensację
W tłumie rojnym
Na ulicy gwarnej,
Lubisz spadające samoloty
Kochasz katastrofy pociągów,
Upaja się dech niespokojny,
Pośpiech serc bijących, jak młoty,
Wypadki dnia,
Przeżycia miasta,
Wszystko przed tobą urasta
Jak niewidziane potwory
Z samego dna,
Wypuszczone z klatki historji.
Reporterze,
Szukający wcielonej zmory,
Pragnący wstrząsu,
Który potrafi przerazić,
Wypadki toczą się w glorji
Niezwykłe i niesłychane!
Kochasz bandytę
Z dwoma brauningami w rękach, —
Kiedy salwami strzela w tłum, — —

O, patosie ulicznej gonitwy!
Ciało przechodnia wijące się w mękach...
Wrzawa i szum,
Popłoch modlitwy,
Wygrywanej dzwonkami tramwajów...
Widziałeś sensację — kochankę,
Gdy skoczyła na szyny pod kolej,
Ta ospowata dziewczyna
Bryznęła krwią,
Krew zostawiła plamy,
Jak witrjolej
Na jedwabnej sukience damy.
Detektywie,
Nie szukaj zbrodni,
Nie szukaj dreszczu, który daje moc jej,
Spojrzyj prosto w oczy przechodnia,
A spłoniesz w cudownym podziwie
Nabity dynamitem emocji!
Węszysz krew,
Patrzysz dokoła jak szpieg,
Czuwasz po nocach:
A może się zdarzy!
Patrzaj,
Sensacja czai się przy tobie,
Jak zwierzę liże ci ręce,
Sięga do twarzy,
Błaga o jedno spojrzenie,

Przybywa co chwila więcej,
Tłoczy się nawał sensacji,
Chwytaj!
Czemprędzej chwytaj!
Chowaj po kieszeniach,
Nabieraj do czapki, do ust,
Prędzej, prędzej!
Starczy na miljard nowin,
Na wszystkie gazety świata, —
Wszystko ci powiem!
Patrzaj,
Budują dom,
Gromadzą cegły,
Codziennie rośnie piętro,
Żarliwa robota wre,
Dzieje się powszechne święto!
Wyżej, wyżej!...
Uderzają fale sensacji,
Życie pomaga snom,
Wioną powiewy potężne,
Wiewy niewidzialne i tajne,
Pełni się sprawa żywa.
Tyle cudowności przybywa!
Reporterze! biegnij do redakcji
Drukuj dodatki nadzwyczajne:
— Wybudowali dom!
— Wyszła z warsztatów lokomotywa!

A nocą
Na jasnej fabrycznej hali
Klawikordy maszyn turkocą,
Rosną ogromne bele,
Z chaosu wypływa ład, —
Szalej z radości, szalej!
Wyślij depesze
Na cały świat:
Na warsztatach wczoraj utkali
Tyle i tyle, — —
Rośnie bogactwo
Warstwa za warstwą
W pracy żarliwej,
W kipiącej sile
Trzęsie się powszechne gospodarstwo!
Prędzej, — —
Zakładają kable,
Rzucają mosty,
Rodzą się nowe okręty,
Ucieleśnia się tysiące marzeń.
Tyle radości!
Prędzej, — —
Ukazują się nieczytane książki,
Wynalazki otwierają niebo,
Nie nadążysz filmowi zdarzeń,
Powszechnemu Postępowi Pracy!

Radosną nowiną,
Strofami — hymnami,
Pieśnią wysoką żywą
Rośnie powszechna sprawa,
Słowa czynami płyną,
Twórczość tryska jak lawa, —
O dziwo!
Dziwo!




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Mieczysław Braun.