Otwórz menu główne


Duma o Sawie[1] • anonim
Duma o Sawie[1]
anonim
Wikipedia
Zobacz w Wikipedii hasło Sawa Czały

Uwaga! Tekst niniejszy w języku polskim został opublikowany w XVIII w..
Stosowane słownictwo i ortografia pochodzą z tej epoki, prosimy nie nanosić poprawek niezgodnych ze źródłem!


Był Pan Sawa w Niemirowie
Na pańskim obiedzie
I nie wiedział i nie słyszał
O nieszczęsnej biedzie.

Wraca Sawa przez dąbrowę,
Cugle rozpuściwszy,
Wraca smętny, bo swą żonkę
W domu zostawiwszy.

A wtem służka wyskoczyła
Z dworskiego okoła:
Pani syna urodziła,
Jasnego sokoła

Pan Sawa usiadł za stołem,
Każe przynieść wina,
Będziem z moją żonką społem
Pili zdrowie syna.

Siedzi Sawa, listy pisze,
Sawicha kołysze,
Kołysz kołysko lipowa,
Niech Bóg dziecię chowa.

Chłopiec nie wrócił z piwnicy,
Wpadli Ukraińcy,
Cisowe wrota wybili,
Do Sawy skoczyli.

Kłaniam, kłaniam się waszmości,
Jakże się miewacie?
Z Ukrainy macie gości,
Czem ich przywitacie?

Przyjął bym was miodem, winem,
Nie będziecie pili,
Bo wy tutaj przyjechali,
Byście mnie zabili.

Porwał się Sawa do miecza,
Mieczyk mu odjęli,
A gdy jeszcze chciał się bronić,
Mieczem w głowę cięli.

Sawicha oknem uciekła,
„Daj służko dziecinę,
Niechże razem ze swym ojcem
Dzieciątko nie ginie”.

A gdzie twoje, panie Sawo,
Kitajki, hatłasy?
A gdzie twoje złotolite
Żupany i pasy?

A gdzie twoja panie Sawo
Ta jaśnista zbroja?
Jeszcze wisi na kołeczku,
Ale już nie twoja.

A Pan Sawa wzdycha ciężko,
Leżący na progu,
I modli się i poleca
Duszę Panu Bogu.

Oj załamał, oj załamał
Ręce żałośliwie:
Oj jakże ja młodziusieńki
Ginę nieszczęśliwie!


Przypisy



 
Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).
 Informacje o pochodzeniu tekstu możesz znaleźć w dyskusji tego tekstu.