Encyklopedja Kościelna/Aquaviva Klaudjusz

<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Encyklopedja Kościelna (tom I)
Redaktor Michał Nowodworski
Data wyd. 1873
Druk Czerwiński i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron

Aquaviva (Acquaviva) Klaudjusz, jenerał zakonu jezuitów. Ród Aquavivów, który wyprowadzał swój początek z miasteczka tegoż imienia, w prowincji Bari, w państwie Neapolitańskiém, spotykamy często w historji od czasów cesarza Ferdynanda I. Wielu znakomitych wojowników, uczonych i dostojników kościelnych wyszło z tego rodu. Pomiędzy nimi wspomnieć należy o Andrzeju Mateuszu Aquavivie, księciu Atri i Teramo i o jego bracie Belizarjuszu, wyniesionym przez Karola V do godności książęcej, tudzież o Janie Hieronimie, księciu Atri, rycerzu i poecie i o jego synach: Rudolfie, jezuicie, zabitym w Indjach zachodnich i Oktawjuszu. Ten ostatni był nietylko opiekunem i dobroczyńcą uczonych, lecz sam, pomimo rozlicznych zajęć, z zamiłowaniem oddawał się naukom. Za Papieża Sykstusa był on referendarzem obu sygnatur i wice-legatem apostolskim; za Grzegorza XIV, został kardynałem (1591), a za Pawła V, arcybiskupem Neapolu. Oktawjusz umarł 12 Wrześ. 1612, przeżywszy 52 lat. Nakoniec spotykamy, oprócz sławnego z czasów wojny o następstwo hiszpańskie Jana Hieronima Aquavivy, jego brata Franciszka. Franciszek Aquaviva ur. się w Neapolu 14 Paźdz. 1665. Z początku mianowany clericus camerae apost., w 1697 wysłany jako nuncjusz do Szwajcarji, następnie przy dworze hiszpańskim; został kardynałem 1706, za rządów Klemensa XI, a w 1713 wyniesiony do godności protektora korony hiszpańskiej, przy dworze papiezkim. W trzy lata potém, mianował go król Filip V biskupem Kordowy; otrzymawszy tytuł biskupa Sabiny, um. w Rzymie 1725, w 59 roku życia (Cf. Iselin, Histor.-geogr. Lexicon, 1 Bd. str. 222 sq.; Ersch i Gruber, Allg. Encykl. 5 Th. p. 27). Z tego rodu pochodził także Klaudjusz Aquaviva, jenerał zakonu jezuitów (ur. 14 Wrześ. 1543). Jako najmłodszy syn Jana Antonjusza Aquavivy, dziewiątego księcia Atri, był on wnukiem wyżej wzmiankowanych, Andrzeja Mateusza, Rudolfa i Oktawjusza; bratem zaś Jana Hieronima. Poświęciwszy się stanowi duchownemu, został mianowany szambelanem przez Piusa V. Otwierała się przed nim droga do świetnych urzędów i godności. Pomimo to, Klaudjusz wstąpił do zakonu jezuitów w 25 roku życia (1567 r.). Nauką i zdolnościami takie zyskał uznanie, że mianowany został wkrótce prowincjałem zakonu, z początku w Neapolu, a potém w Rzymie. Po śmierci Eberharda Merkurjana z Luksemburga, czwartego jenerała, w 1580, Klaudjusz, zaledwie 37 lat wieku liczący, został obrany jenerałem zakonu, znaczną większością głosów. Wybór tak młodego człowieka, na jeden z najtrudniejszych urzędów w Kościele, zadziwił nawet Papieża. Klaudjusz nie zawiódł nadziei, które w nim pokładał zakon. Obdarzony od natury ujmującą postacią, wytrwałém zdrowiem, uczony, pobożny, łączył w sobie najważniejsze przymioty do kierowania wielką instytucją: łagodność, energię, uprzejmość i powagę. Przy tych przymiotach Aqnaviva po mistrzowsku prowadził dalej wielką budowę, rozpoczętą przez św. Ignacego i usuwał niebezpieczeństwa, mogące jej grozić, czy to zewnątrz, czy wewnątrz. Słowem, wybór to był jak najlepszy dla zakonu, który wtedy właśnie potrzebował umiejętnego sternika. Aquaviva postawił sobie za zadanie nie tyle rozszerzać wpływ i znaczenie zakonu, nie tyle pomnożyć liczbę członków i tak już po Europie daleko rozsiadłego zakonu, ile dać mocną, wewnętrzną organizację potężnemu ciału. Pierwszym środkiem, do tego zmierzającym, było wyznaczenie dobrych zwierzchników. Wkrótce po objęciu jeneralstwa, Aquaviva wystosował do wszystkich prowincjałów i przełożonych zakonu list, w którym mówi najpierw o cnotach, potrzebnych zwierzchnikom; potém o dwóch systematach rządzenia, świeckim i religijnym; następnie objaśnia, że towarzystwu Jezusowemu drugi, t. j. religijny systemat tylko przystoi, że zakon więc sam z siebie rząd swój wytwarzać powinien. Nie poprzestawał on jednak na reformie przełożonych, lecz pracował również nad niższymi członkami zakonu. W tym celu, w końcu 1584 r. mianował, z siedmiu członków różnej narodowości, komissję, celem ułożenia planu nauk w kollegjach. Ratio studiorum, t. j. metoda nauczania, która była owocem prac komissji, pozostanie na zawsze arcydziełem umiejętnego kierowania wychowaniem młodzieży. Aquaviva pokazał głęboką znajomość ducha ustaw zakonnych, w rozstrzygnięciu sporu wynikłego między jego asystentami. Dwaj z nich, obstawali za ścisłym ascetycznym kierunkiem w ćwiczeniach i praktykach duchownych, co znowu dwaj inni, za niedające się pogodzić z głównym celem zakonu uważali. Jenerał rozstrzygnął tę bardzo drażliwą kwestję, stanąwszy w pośrodku, między przeciwnemi sobie zdaniami. Wyjaśnił, co winien zakonnik niebu, a co jezuita winien światu, i trafne myśli wyłożył w liście, do wszystkich prowincjałów rozesłanym. Nietylko łagodności i mądrości, lecz i wielkiej dzielności potrzeba było, aby zakon organizować i jednocześnie odpierać podnoszące się przeciwko niemu z zewnątrz napaści. Aquaviva był w swej pracy niezmordowany; rosnące trudności wykazywały wielkość jego umysłu. Przedewsżystkiém uderza nas jego zachowanie się względem Sykstusa V, które dowodzi, że świadomość swej siły nie sprowadziła go z drogi posłuszeństwa, jakie zaprzysiągł głowie Kościoła, i że jenerał nietylko umiał rozkazywać, lecz i słuchać. Aquaviva posiadał wielką znajomość charakterów ludzkich i nigdy uniesienia Papieża nie zdołały naruszyć jego spokoju i panowania nad sobą. Jeśli Sykstus wpadał w gniew, Aquaviva cierpliwie poddawał się, lub pokornie wyjaśniał swe postępowanie, lub bronił swych zasad. To pilne przestrzeganie ślubowanego posłuszeństwa, to umiejętne wychodzenie z ludźmi takiego charakteru, jak Sykstus V, odwróciło od zakonu nie jedno grożące niebezpieczeństwo. I tak, dostrzegłszy, że Papież chce odjąć subsydja, wydawane ze swej kasy na utrzymanie seminarjów, Aquaviva doprowadza rzecz do tego, że Sykstus V nietylko dawne przywileje szkoł zakonnych zatwierdza, lecz nowe kollegjum i znaczne summy dla jezuitów przeznacza. Zjednywa zaś dla zakonu Papieża tém, że sam prosi Papieża o uwolnienie zakonu od obowiązku kierowania rzymskiemi seminarjami, z powodu braku nauczycieli. W podobny sposób postąpił Aquaviva z Papieżem, kiedy ten chciał dać inną nazwę zakonowi jezuitów i zmienić jego ustawę. Pod względem ustawy, Aquaviva potrafił przekonać Papieża, że siła zakonu spoczywa z jednej strony, na władzy skupionej w ręku jenerała, z drugiej strony, na posłuszeństwie podwładnych. Przez zmianę ustawy nadwerężyłaby się ta siła i to w czasach, w których, z powodu rosnących niebezpieczeństw, więcej niż kiedykolwiek była potrzebną. Co do zmiany nazwy, Aquaviva, na żądanie Papieża, sam przygotował dekret, którego Sykstus V jednak nie podpisał, a który z jego śmiercią poszedł w zapomnienie. Aquavivie udało się również zręcznie usunąć trudności, wywołane przez jezuitów hiszpańskich, groźne dla jedności zakonu. Nieporozumienie wynikło ztąd, że jezuici hiszpańscy żądali, aby przy głowie zakonu znajdował się stale jeden, z ich narodu pochodzący, przedstawiciel. Aquaviva wyprawił dwóch komissarzy do Hiszpanji, jednego prawie po drugim, wyrobił uwolnienie prowincjała Marcejnjusza i innych więzionych przez inkwizycję jezuitów i uspokoił niezgody, które już zaczynały wstrząsać zakonem. Również pomyślne były skutki poselstwa, wyprawionego w 1589 do króla, wywołane zamiarem rządu hiszpańskiego zmienienia ustawy zakonu i poddania go, narówni z innemi stowarzyszeniami religijnemi, pod władzę wizytatorów królewskich. Stanęło na tém, że jenerał sam miał wyznaczać wizytatorów. Jezuici hiszpańscy, pomimo to, od swoich roszczeń nie odstępowali: Henriguez i Mariana zjednali na swoją korzyść Papieża Klemensa VIII (wstąpił na tron 1592). Dla łatwiejszego odmienienia niemiłych im ustaw, jenerał miał być wydalony przed rozpoczęciem nowej kongregacji. Za pozór do tego służyła poruczona mu dyplomatyczna missja. Gdy jednak zgromadzenie to starszyzny zakonnej przyszło do skutku, Aquaviva przyjechał co prędzej. Wprawdzie i tą razą posłusznym się Papieżowi okazał i na zgromadzenie zezwolił, ale żądał ścisłego śledztwa w sprawie czynionych mu zarzutów. Śledztwo zostało wyprowadzone, zabiegi jezuitów hiszpańskich nie odniosły skutku, a Papież, przekonany o słuszności postępowania Aquavivy, zawołał: „Chciano znaleść winnego, a znaleziono świętego.“ Wkrótce potém, surowym dekretem Aquaviva zabronił jezuitom hiszpańskim mieszać się w jakibądź sposób do świeckich i publicznych spraw, z rządem krajowym mających styczność. Odmówił wszakże prośbie Filipa III, aby przyjechał do Madrytu, z obawy, aby ta podróż smutnych następstw dla zakonu nie wywołała. Zwróciwszy uwagę na postępowanie jenerała względem Francji, przekonywamy się, jak umiejętnie dawał on sobie radę w trudnych kwestjach, odnoszących się do tamtejszych jezuitów: uspakaja rozterki, mogące osłabić organizację towarzystwa, powagą swoją wpływa na wyjednanie pozwolenia do powrotu tym, których z Francji wydalono i broni przeciwko niesłusznym napaściom. Potępia popieranie ligi świętej przez zakon, jako postępowanie niezgodne z jego duchem, powstrzymuje go od wszelkiego udziału w polityce, członków zamieszanych w ówczesnych zaburzeniach, Matthieu i Samniera, przenosi z Francji do Rzymu. Aquaviva protestował przeciwko potwarzy, jakoby jezuici byli zwolennikami doktryny o zabijaniu, doktryny dawniejszej od zakonu jezuitów, którą stanowczo potępili najznakomitsi teologowie zakonu z wyjątkiem jednego Mariany, który jeszcze w tym względzie wiele robi zastrzeżeń. Aquaviva wykazał bezzasadność zarzutów, czynionych jezuitom we Francji, o udział w zamordowaniu Henryka III i Henryka IV, a przytém potępił opinje Mariany w sprawie królobójstwa, zalecił poprawić dzieła Mariany i wydał 1610 r. dekret następującej treści: Zabrania się członkom zakonu, w moc świętego posłuszeństwa, pod karą ekskommuniki, pozbawienia wszelkich urzędów i zawieszenia ab officiis etc., publicznie lub prywatnie, w wykładach lub udzielaniu rady nauczać, jakoby dozwoloném było tyranów, królów lub książąt zabijać (por. dekret, u Riffell’a Aufhebung des Jesuiten-Ordens p. 298). Kiedy za Henryka IV jezuici wrócili do Paryża, napisał Aquaviva dla spowiedników królewskich przepisy postępowania w kwestjach zawiłych, obejmujące czternaście rozdziałów. Najpierw wystawia trudności, nieodłączne od takiego urzędu i zaleca, o ile możności, uchylać się od niego. Jeżeli zaś członek zakonu przyjmuje ten ciężki obowiązek, powinien mieć wyłączną pieczę o sumieniu króla i ma unikać częstego ukazywania się na pokojach królewskich. Żadnych postronnych interesów popierać mu nie wolno. Tu można wspomnieć o dziele Langa (Geschichte der Jesuiten in Baiern): rozumowanie jego i wnioski, do których on dochodzi, opierają się na fałszywych cytatach i niezrozumieniu przepisów Aquavivy. Kłamliwe zarzuty znajdują wyczerpującą odpowiedź w gruntowném dziele Wittmana, p. t. Die Jesuiten und der Ritter von Lang. — W sporze molinistów i tomistów, wszczętym jeszcze 1580 r., Aquaviva, za poradą Bellarmina, zabronił publicznych wykładów nauki Moliny, która nawet przez Stolicę Apostolską nie była potępiona. Do Konstantynopola wysłał Mancinellego, z czterema innymi członkami zakonu, dla niesienia pomocy religijnej chrześcjanom, którzy dostali się w moc turecką; wyprawił też kilka missji do Anglji. W Belgji powstały, za jego staraniem, nowe kollegja, a Korneljusz Deyest i Wilhelm Laon, założyli misję w Hollandji. Co się tyczy naukowej działalności Aquavivy, już wspomnieliśmy o rozmaitych listach i dekretach, o Ratio studiorum i Directorium exercitiorum S. Ignatii, które za staraniem Aquavivy zostały wydane; doliczyć tu należy 16 listów (Epistolae), które stanowią część Corporis „Instituti“ zakonu i dzieło: Industriae ad curandos animae morbos, Venet. 1606. Wycieńczony pracą i mozołami, wywołanemi w znacznej części przez wewnętrzne niesnaski i zewnętrzne napaści na zakon, Aquaviva um. 31 Stycz. 1615 r. Pomimo wszystkich przeciwności, liczył zakon, pod koniec 34-letniego generalstwa Aquavivy, 13,000 członków w 550 domach, podzielonych na 13 prowincji. Zamykamy krótki nasz życiorys znakomitego następcy św. Ignacego, słowami d’Alemberta: „Towarzystwo Jezusowe zawdzięcza Aquavivie tę głęboko obmyślaną organizację, którą należy uważać za arcydzieło umysłu ludzkiego i która w późniejszych czasach taką wielkość i sławę zapewniła zakonowi“. Cf. Crétineau-Joly, Histoire relig. de la Comp. do Jésus II, 3; Dallas, Ueber den Orden der Jesuiten, str. 248; Iselin, Histor.-geogr. Lexicon, 1 Bd. s. 222; Ersch u. Gruber, Allg. Encl 5 Bd. s. 27 sq. (Stemmer).J. N.