<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Brückner
Tytuł Psałterze polskie do połowy XVI wieku
Wydawca Akademia Umiejętności
Data wyd. 1902
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
V.

Psałterz Rejów. Ocalałe egzemplarze i nowe wydanie. Autorstwo Reja. Układ psałterza. Znaczenie w rozwoju umysłowym Reja. Osobiste jego wynurzenia. Porównanie dwu wydań.

Jak psałterz Wróblów przyjęto, jak on odpowiadał najpilniejszym potrzebom czytelników pobożnych, o tem świadczą najlepiej przedruki jego nieprawe, które się natychmiast pojawiły i powody do skargi Unglera przed królem podały, i nowe wydania, ciągnące się aż do r. 1567, których jednak nie wyliczamy, odsyłając do opisów szczegółowych w Bibliografii Estreichera. I ta księga tak obszerna, a więc droga, w porównaniu do wydania 1532 r. (liczy przecież bez wstępu 670 stronic, gdy dawniejszy druk tylko 280 ich liczył) nie zagrodziła drogi nowemu przekładowi polskiemu, prozaicznemu, który się w kilka lat później pojawił i mimo swej obszerności (stronic 440 bez rejestru i przedmowy) rychło w dwóch wydaniach się rozszedł. Psałterzem tym, wydanym przed 1550, zamkniemy nasz przegląd tej gałęzi dawnego piśmiennictwa.
Jest to psałterz Mikołaja Reja, wydany świeżo przez p. Stanisława Ptaszyckiego jako drugi numer Pomników piśmiennictwa polskiego, wydawanych przez Józefa Zakrzewskiego (Petersburg 1901, IX i 308 str. z kilkunastu podwójnie liczonymi).
Wydawca oparł się o tekst warszawski (uniwersytecki) bez początku i końca, a dopełnił go częściowo egzemplarzem Czartoryskich, posiadającym pierwsze trzy karty i dalsze (z wyjątkiem jednej czy kilku na początku i końcu); załączył podobizny obu wydań, uznał Czartoryskich za egzemplarz wydania pierwszego, warszawski drugiego. O innych egzemplarzach wydawca nie wiedział, bibliografowie od Lelewela do Estreichera nie wspominali. Dwa inne egzemplarze wymienił jednak hr. Działyński w Zabytku dawnej mowy polskiej str. 65, w przypiskach, jako w Kórniku się znajdujące i psalm 136 wedle nich przedrukował. Dziś posiada biblioteka Kórnicka już tylko jeden egzemplarz, u początku bardzo zdefektowany, zaczynający się listem 16, brak 18—21, 28, 40 i 41; po liście 220 brak jednej karty, jak u Czartoryskich; poczem następuje sześć kart Regestru (psalmów 17 do 150); ostatniej karty brak, znowu jak u Czartoryskich; psałterz był już przed trzystu laty zdefektowanym, na liście 16 bowiem wypisany właściciel (ręką z początku XVII wieku) Conventus Calisz. S. Stanislai; rozczytywano i modlono się tak gorliwie z tych psałterzy, że pierwsze i ostatnie ich karty ginęły; cudem ocalał tytuł w owym Czartoryskich. Kórnicki i Czartoryskich, egzemplarze tego samego wydania, dawniejszego; drugi kórnicki, dziś zaginiony i to od dawna, był identyczny z warszawskim; nie miał karty tytułowej wprawdzie, ale był za to kompletny, szczególniej przy końcu; jest to ten sam egzemplarz, który Maciejowski widział u prof. Poplińskiego w Poznaniu i w Piśmiennictwie III, str. 19—21 opisał, od A 2 do Hh 8: Działyński zauważył, że na końcu liczbowanie było mylne, co słuszna, gdyż to, co po Ff 8 (k. 226) następowało jeszcze — tak daleko sięga egzemplarz warszawski, do k. 226 — nie starczy na zapełnienie całych dwu arkuszy Gg i Hh. Z opisu jednak Działyńskiego wynika, co bardzo dziwne, że nawet na końcu dzieła nie było wzmianki o drukarzu ani o roku; dalej, że jak prozaiczna, tak i wierszowana przedmowa nie była przez nikogo podpisana, że cały psałterz warował więc najzupełniejszą anonimowość. Taki doświadczony bibliograf jak Działyński, opisując obszernie swoje egzemplarze, byłby niewątpliwie cośkolwiek zaznaczył — widoczna, że nic nie było; że jego egzemplarz identyczny z egzemplarzem Poplińskiego, dowodzi choćby brak karty tytułowej; z dalszego toku przedmowy dorozumiał się słusznie Działyński, że dzieło dedykowane jeszcze Zygmuntowi Staremu; mniej fortunnie Maciejowski Zygmunta Augusta zgadywał; nadmieniamy, że Maciejowski dał i krótki opis egzemplarza warszawskiego w Piśmiennictwie III str. 179 i 180, nie spostrzegłszy się, że to samo wydanie już wyżej był opisał. Notatka Maciejowskiego (str. 20) cenna dla nas tem, że przytaczając próbki z przedmowy prozą i wierszem, daje i początek samego tekstu, którego ani w Czartoryskich egzemplarzu nie ma, gdyż tam brak listu pierwszego (tekstu, bo tekst dopiero numeruje listy, tytuł i przedmowa sygnowane tylko u dołu A2 itd.). Przytaczamy tutaj ten początek za Maciejowskim:
Beatus vir qui. Psalmus primus. Argument ná pirwssy Psalm. Tu Prorok wyslawya błogosłáwyenstwo práwye przez Duchá swyątego każdego człowieká, kthory tylko nasláduye spraw cnotliwych á iemu należących á iáko są od nich rozne spráwy ludzi złośliwych y yáko sye obrocie mayą. Psal. pirwssy. (Na boku treść). Wszeliyákim obycżaiem tho yesth błogosláwyony człowyek ktory sye nye wdawa w spráwy ludzi onych ktorzy swawolnye bez zakonu trwáyą áni używa z tymi towárzystwá, ktorzy uprzeymo ucżą sye zle cżynić y owssem mu to zá rozum przyczyść może, iż mu sye spráwá dobrego żywotá podoba.
Modlitwá. Prosimy pokornie náasz miły Panie etc.
Powiedzmy najpierw kilka słów o wydaniu p. Ptaszyckiego. Słowniczka ono nie ma, i nie uważamy tego za żaden brak, bo niezrozumiałych słów czy przestarzałych w całym tekście niema. Tekst daje ono warszawskiego egzemplarza, modernizując pisownię, zachowując jednak osobliwości form i brzmień. Porównywając egzemplarz kórnicki z przedrukiem wedle warszawskiego znachodzimy pewne odstępstwa, spowodowane widocznie odmiennem wydaniem; warszawskie późniejsze przecież. Np. w ps. 11 (wydania str. 9), wiersz pierwszy z góry: złośliwe (Ptaszycki) — złosciwe (kórnicki egz.); pomijamy takie jak w Panu swym (swem), którym kstałtęm (ktorem kstałtem), ze mnie (se mnie); ale np. w trzecim odstępie psalmu „jedennastego“ (tak pisze kórn.) nie zstawiają sie, lecz zstawają sie (kórn., forma poprawna); w szóstym: w miasto dżdżu (nie miasto d.); w modlitwie (str. 10, w. 3 z góry) nie: według występków aby, lecz: w. w. ale; w ps. dwanastym: powiadają Ptasz., powiedają kórn., który Pt. — ktoby kórn.; str. 11 w. 1 czyste są nad Pt. — czystsze są nad kórn.; w modlitwie: gdyż ni w kim inym nie jest nadzieja — g. ni w kim nie jest ina n. kórn. (gorzej); kórn. daje stale miedzy, nie między, aby co inego serce myśliło (Ptasz. myślało) niżli usta powiedają (powiadają), utwierdzić mnie (utwirdzić mnię); str. 18 chłubliwie (chlubliwie Pt.); cieniem skrzydł (skrzydeł Pt.); obroń (broń); ledwe (ledwie Pt.); uwyszon (uwyższon str. 23 u dołu); str. 24 zprzeciwników (przeciwników, ale dla Reja właśnie sprzeciwnik charakterystyczny); takie (takież); w więczszej (w więtszej); str. 27 stogimy (stojemy); spomożenia (wspomożenia); 28. z martwy wstania (z martwych wstania Pt., ale pierwsza forma charakterystyczna); ubłogosławił błogosławił); omylił (pomylił); 29. zachcesz (zechcesz) itd. itd. To rzeczy, nie zasługujące na wspomnienie nawet, ale zachodzą nieraz trudności. Pisze np. p. Ptaszycki stale wszelaki, w egzemplarzu kórnickim mamy zawsze wszelyaki t. j. wszelijaki, taka forma i wszelejaki nawet, częste w XVI wieku i po narzeczach; niemożna bowiem wszelyaki czytać wszelaki, lya brać za wyraz zmiękczonej zgłoski, gdyż obok ł, samo la to oznacza: wrozlaniu, naśladować, zatula itd., nigdy inaczej się nie pisze, więc stała pisownia wszelyaki co innego oznaczać musi. Albo na str. 31 czytamy w wydaniu petersburskiem: zjednoczywszy sie przeciwko mnię, ale w egzemplarzu kórn. zjednociwszy sie przeciwko mnie, i tylko ta forma jest prawidłowa, od jednoty urabia się przecież jednocić, nasze jednoczyć, Stany Zjednoczone itp. fałszywe zamiast jednocić, zjednocone itd. W innych razach widoczne myłki druku np. str. 33. dla potomkoch naszych (potomków Ptasz.), 32. naradawowie (narodowie Pt); na str. 35. dwa razy zmartwywstania, w petersburskim zmartwychwstania; tamże uczesniki (uczcstniki Pt.); na str. 42 żądliwym (żadliwym Pt); 43. bych sie był nadzieją nie cieszył (b. nie był nadzieja n. c. Pt.); 46. nad wszem otrzymał (na wszem Pt, mylnie); str. 47. nigdy nie ustawające (ustające Pt.); ja iście upełnie tak dufał (upełniem Pt.); iż mi to tak wiecznie trwać ma (tak brakuje u Pt.); 49. twierć (twirdz Pt. t. j. twierdza); nalaswszy (nalazszy Pt.); wnątrzności (wnętrzności Pt.). 51. zachowawać (zachować); 59. śćiebłku (ździebełku Pt.); moc (módz Pt.); str. 66. sprzeciwnik (przeciwnik); 67. ledwe (ledwie); wspomionę (wspomnionę); 73. wspomożeniem (wspomnożeniem); 75 w. 3 z góry: nigdy nie wstanie (nie wstanie Pt.), zwierzchniejszy (zwirzchniejszy); 77. wnić (wnidź), wycierzpiał (wycirpiał); 88. w jedynności (jedyności); 95. niezmożne dobrotliwości twoie (nieznośne Pt, ale na str. 19 i kórn. ma wielmożność nieznośna świętej chwały twojej); 101 pełen lsćiwosci (łżywości); 104. z paszczeki (spassczeki, tak zawsze kórn, paszczęki Pt nieraz, i tu); 109. nic sprzeciwnego (nic sprzecznego), moc (módz); 121. nastatczyć (nastarczyć?), ę nieraz fałszywe; 140. ninacz na inssego (ninacz inszego Pt.) itd.
Lecz dosyć tych porównań, które nic ważnego nie przyniosą. Przechodzimy do zagadnień ważniejszych. Najpierw z jakiegoż czasu ta książka? Wspominaliśmy już, że hr. Działyński odniósł słusznie dedykacyę do Zygmunta Starego, bo tylko o starym królu można było powiedzieć „tenże p. Bóg i żywot WKM... i potomki WKM. (w czym my jeszcze ubodzy poddani koruny tej osobną nadzieję a pociechę mamy) szerzyć a mnożyć będzie raczył“ — o Zygmuncie Auguście już nie. Ale i w samym tekście psałterza mamy takąż wyraźną wskazówkę, list 89, b, ps. 61: tekst łaciński „dies super dies regis adicies, annos eius usque in diem generationis et generationis; permanet in aeternum in conspectu dei: misericordiam et veritatem quis requiret?“ przemienił się w następną rzecz: A ácześ nam dał królá nieskończonego á nieták krotko trwáiącego iáko yni národowye á wssákoż iesscze przyłóż lat co nawięcey ku látam iego dla wielkiey dobrothliwości iego. A on będźie wiecznie á vstáwicznie siedziáł przed oblicznosćią twoią, ábowiemeś mu tę wiekuistosć y zdobrotliwosćią dawno zgotował á nam nielza zá to iedno wysłáwiáć swięte imię twe á powinności swey ktorąchmy tobie powinni czynić dosyć vstawicznie.“ Aluzya do Zygmunta Starego, którego rządom czterdzieści lat dobiegało, którego dobrotliwość słynęła, widoczna.
Wyszedł więc psałterz ten przed rokiem 1548, naturalnie w Krakowie, czcionkami Unglerowej, może tymi samymi, którymi u niej Żywot Józefów odbito, podobieństwo, — chociaż mogę tylko kartę tytułową porównać — rażące. I nie omylimy się, jeśli r. 1544 lub 1545, najdalej 1546 książce nadamy.
Kto jej autorem? Gdyby p. Ptaszycki do wydania swego słowniczek był załączył, a w słowniczku takim uwzględnił słownictwo Reja z Postyli np., odrazu uderzyłaby w oczy zgodność tego słownictwa. Język psałterza jest Rejowy, więc i psałterz musi być dziełem Reja — konkluzya taka nie byłaby wprawdzie trafna, gdyby chodziło o rzecz późniejszą, gdzie było można i naśladować styl Reja, jak to w biblii Brzeskiej lub w Historyi w Landzie widzimy t. j. w rzeczach stylu, ale nie pióra Rejowego; lecz wobec tak wczesnej daty 1545, konkluzya taka jedynie możliwa. Nie myślimy ani słownika ani zestawień żadnych tu podawać; wskażemy kilkanaście słów i zwrotów, charakterystycznych dla Reja. I tak powtarza się w całym psałterzu, w wydaniu pierwszem jeszcze częściej niż w drugiem, wyraz sprzeciwny, sprzeciwnik, sprzeciwieństwo — znaleźć go i w postyli Rejowej; wyrazu upełny inni pisarze polscy nie znają, nie przytacza go Linde z innych, ale pełno go w naszem psałterzu, jest w Żywocie Józefa, jest w postyli np. vpełną a mocną wiarą; podobnie zwłaściwy zwłaściwie (str. 79, 87 i częściej); Nie lza jedno — ulubiony zwrot Reja tu i wszędzie indziej; również bądź tego ist — taksamo w postyli: tu dopirko bądź tego ist; przymiotniki jak przełożeńszy itp. psałterza odpowiadają powyszeńszym lub utorowańszym Postyli. Umiłownik, poruczeństwo, przegróżki, przekazki, zastrzał, pojazd, znieobaczka, co płatno itp. w ubogiem, bo coraz powtarzająccm się słownictwie psałterza przypominają coraz karty innych dzieł Rejowych; jegoż są i sentencje i fortunny i rozkoszować się i deminutiva jak nas sierotek, człowieczek itp. Albo jak żywo przypomina jego styl zwrot w argumencie do 78 ps. „srogości gdy sie w czym sprzeciwili jemu i wszytki plagi Egiptu a mogłby sie drugi cztąc nakazać! Nieznośny, nie w znaczeniu przykry, lecz np. dobroć nieznośna, t. j. nadmierna, lub dobrodziejstwa nieznośne (str. 76 i częściej zastąpiony i przez niezmożnego), również dobrze Rejowi znany itd. Przykładów tych możnaby dać i więcej: radszej, ochędoga i ochędożyć (bardzo częste,) żądliwy itd.
Do tej wskazówki, zaczerpniętej ze stylu, przybywa inna. Wspomnieliśmy już, że w całej książce, opierając się na Działyńskim, niema najmniejszej wzmianki autora, który przecież rzecz swą królowi zaleca. Gdyby autor był ksiądz, mistrz, żak, niechybnie by się przymówił, zdradził choć literką, choćby miejsce pobytu — wiemyż przecie, jak marnostki każdemu przypisywano, jeźli nie całem imieniem, to owymi literami: H. S. itp., ot n. p. w Unglerowej Modlitwie Pańskiej 1533 r. (Praczowal H. S. Skończił V. V, itd.). Tutaj tymczasem jest przemowa i do króla i „ku temu coby miał wolą czyść ty książki,“ lecz ani literka nie zdradza, któż to taki? Weźmy „Żywot Józefa“: takież same przemowy, prozą i wierszem, do królewny i do towarzyszy, ale zasłony anonimu znowu nic nie odchyla: rzecz równie niezwykła w owe czasy, nam o Reju dobrze znana, tak on zawsze, wielki anonim polski przed Krasińskim postępował — o nikim innym tego nie wiemy. Ale porównać obie przemowy prozą, do Psałterza i do Józefa, zgodność ich jeszcze silniej się uwydatnia. Królowi „niektóry poddany Jego KM. wieczną a powolną służbę swą wskazuje“ „nie prze żadne pochlebstwo ani też w nadzieję jakiej łaski znania przypisuje przysługi króla Dawida“, bo w Zygmuncie uznaje „polskiego Dawida“ i przeprowadza porównanie rządów owych starozakonnych z rządami polskimi, owe rozszerzanie granic, wiele zwycięstwa nad postronnemi narody, wdzięczny pokój, którego już przez niemały czas z radością używają. Kończy życzeniami: A przy tym daj p. Boże użyć WKM. szczęsnego panowania ku naszej pociesze na wieczne a na długie (tak!) czasy. Z całej przemowy bije powaga, spokój, niezabieganie o łaski, pewność siebie, na którą się tylko możniejszy, niezawisły, żadnym urzędem nie parający się szlachcic — a takim był ów czterdziestoletni Rey — zdobywać mógł. Lecz ten sam ton przebija i w przemowie „Józefa“ do królewny: w nieszczęściu stałość, a w przygodach cnota wyszły onemu Józefowi na wielką radość, takież na stan WKM. szczęśliwych i sprzeciwnych rzeczy wiele przypadło i pobłogosławi p. Bóg, jeśli jemu upełną wiarę zachowasz... Przy tym daj p. Bog mnożył itd. na długie czasy. Otóż i paralela: Zygmunt to polski Dawid, polskim Józefem nazwałby Rej jego córkę, chowaną w wielkiem kochaniu w młodości i w tejże młodości na frasunki ciężkie wystawioną, a zachowującą mimo to wielką sławę i powagę. Przypadkowość tych analogij, tonu, myśli i słów nawet, chyba wykluczona.
Więc myśl, dawno przez Dr, Bełcikowskiego wypowiedzianą, do której się i wydawca przyłączył, chociaż imię autora „Mikołaja Reja“ w nawiasy wkluczył, uważamy za najtrafniejszą, za jedynie możliwą: ów psałterz bezimienny, wydany około r. 1545, który już w osiemnastym wieku był nieznany — nie wiedzieli o nim ani protestanci, Oloff czy Ringeltaube, ani bibliografowie katolicy, Załuski i Janocki — który jednak do niedawna jeszcze w czterech egzemplarzach istniał, jest owem długo próżno szukanem (nawet fałszowanem, jak r. 1884) dziełem Reja, o którem Trzecieski wspomina. Warto jednak zaznaczyć, że są i pozorne trudności i istotne, niezwyczajne zupełnie okoliczności, wymagające osobnej uwagi. Pomijamy tu ów fakt, stale przez dawniejszych bibliografów wysuwany, że Trzecieski mówi i o śpiewaniu tego psałterza i słowa Turnowskiego również zdają się niewymuszenie ku formie wierszowanej odnosić. Tu mogło zajść pewne nieporozumienie: mamy liczne luźne psalmy, które Rej wierszami wyłożył, nawet owe „Septem psalmi Rey“ (oczywiście psalmy skruchy, poenitentiales, które i Reuchlin przerabiał, które dotąd tylko z inwentarzy księgarń krakowskich (r. 1547 i nn.) znamy), mogły być wierszem ułożone; te wierszowane można było pomieszać z owym prozaicznym psałterzem. Można jednak inaczej ową trudność wyłożyć, tembardziej, skoro u Turnowskiego dziwimy się przemilczeniu Lubelczyka.
O wiele ciekawsza inna okoliczność. Psałterz jest dziełem ściśle katolickiem, nie rzuca w niczem gruntu katolickiego, a to nas o wiele więcej zadziwić winno. Psałterz ułożony w ten sposób, że po łacińskim nagłówku psalmu idzie jego argument, dalej wykład, zawsze z doksologią, jakby w brewiarzu, potom krótka modlitwa, zawsze równej niemal objętości, czy psalm najdłuższy (118) czy najkrótszy; każdą modlitwę kończy Ojcze nasz i — Zdrowaś Marya, cecha owego kultu, który protestanci od samego początku najsilniej zbijali. Ba, nawet kilka razy zawierają argumenty wskazówki katolickiego nabożeństwa, owych matutyn, prim, nieszporów, które protestantyzm również, statecznie odrzucał, np. przy ps. 95 (94) czytamy w argumencie „to pienie poczina (wydanie 1, u p. Ptaszyckiego brak go), kosćioł święty przed záczęćim iney chwały bożey“ — nie inaczej czytaliśmy to u Wróbla! Tak samo czytamy przy 119 (118): ten psalm... bywa mowion w godzinach kościelnych — przy 122 czytamy: psalm niessporu wtorkowego! podziały, których protestant nigdyby nie uwzględnił. Wytłumaczymy je tem łatwiej, im wcześniej powstanie psałterza przyjmiemy. Wiemy przecież, że i w Żywocie Józofa niema żadnych aluzyj protestanckich, których po Krótkiej Rozmowie już byśmy mogli oczekiwać; nie razi więc i brak ich w Psałterzu, którego w inny sposób królowi niemożna było dedykować, Zygmunt przecież to nie syn, którego i Seklucyan i Radziwiłł protestanckimi przekładami zarzucać będą. Więc nawet nie przypuszczam, żeby np. owe Zdrowaś dopiero drukarz powstawiał; katolickiemu królowi należała się forma katolicka, której utrzymanie nie kosztowało znacznogo ustępstwa, choćby w argumencie do ps. 85: „prorok pod figurą prosi o zesłanie syna bożego itd. co sie na pannę matkę świętą może duchownie rozumieć: czytał widocznie Rey Wróbla, gdzie benedexisti terram tuam 84, 1 wyłożono „ziemię to iest matuchnę twoię dziewicę marią z ktorej sie narodził on owoc bogosławiony Jezus.“ Dla religijnych przekonań Reja, dla rychłego ich przewrotu pod wpływem i naciskiem zewnętrznym psałterz ten to dokument arcyciekawy, rozgraniczający niemal dwie fazy w życiu autora.
Król, chociaż Rey od niego żadnej łaski się nie dopraszał, okazał się hojnym: z poświęceniem jemu Psałterza a ulubionej córce Izabeli Józefa łączymy nadanie Temerowiec vati alias rymarzowi polono, Rejowi, obowiązujące go do dalszych, coraz gorliwszych służb. Skoroż nadanie samo zasługę autorską samem owem charaktcrystycznem vates na pierwszy plan wystawia, i my musimy w pracy autorskiej główną nadania przyczynę uznawać — a cóż innego prócz Rozmowy i wierszów ulotnych lub satyrycznych, wyszło było przed lutym 1546 r. z pod pióra Reja, cóż innego, o czemby i stary król mógł wiedzieć, jeźli nie Psałterz i Żywot — wierszowana forma Żywota wywołała epitet rymarz-vates, o autorze-pisarzu nie mawiano, pisarzy znano tylko po sądach i przy skarbie. Tak zaczepia jeden argument o drugi, by psałterz Rejowi i to przed rokiem 1546 przypisać.
Dlaczego jednak psałterz zaginął rychło, wyszedł z obiegu, nie powtarzano go więcej? Kalwin późniejszy, Rey sam, po r. 1548 owych cech katolickich nie byłby chętnie widział; wyrzucić je, było jeszcze niebezpieczniej, zarazby katolicy o fałszowanie ksiąg wołali; forma prozaiczna przytem nie podnosiła wartości przekładu, który co najważniejsze, wcale przekładem nie był. Było to tylko, jak dawno zauważano, omówienie, parafraza, jeszcze obszerniejsza i swobodniejsza niż ta, która za wzór służyła, łacińska parafraza Campensis, drukowana i w Krakowie, gorąco przez Dantyszka zachwalana. Właśnie protestantów mogło razić w prozie — co innego w wierszu — odstępstwo od brzmienia pierwotnego — to nie był psałterz Dawida, lecz psałterz Reja, wzorującego się na Dawidzie. Te przyczyny złożyły się może razem na to, że autor sam ochłódł ku dziełu, że ocalało ono tylko po klasztorach polskich.
Co się wykonania planu dotyczy, należy wspomnieć, że to nie pierwszy psałterz, dający modlitwy po każdym psalmie: już w psałterzu Ludolfa następuje krótka modlitewka, jeszcze krótsza, niż u Reja, po każdym psalmie. Raz, po 119, zachował on nawet nazwę kościelną „Kolekta albo modlitwa.“ I ten psałterz czy wykład dzierży się jeszcze stanowiska średniowiecznego, alegoryzującego. Wspominaliśmy już o owym, iście średniowiecznym pomyśle, alegoryzowania nazw abecadła hebrajskiego, bardzo trafnym dla Ludolfa, wieku XIV, dziwnym u Reja w XVI wieku; i inne alegorye — por. tę o pannie Maryi — przytaczać można, i Rey ściąga słowa Dawida na tajemnicę odkupienia, szczegóły męki Pańskiej, sądu przyszłego i t. d. Szczęśliwiej alegoryzuje on więcej ogólnikowo, o upadku grzesznego itd., albo np. jeźli przy 137 psal. powie (Super flumina etc), „a może to tak każdy lud uciśniony też mówić.“ W jednym z psalmów możnaby Reja o nowinki pomówić, w 80 (79), który wykłada odmiennie od Wróbla. Prorok błaga Pana, by nawiedził spustoszoną winnicę, krzcścijańską naturalnie, którą rozburzył wieprz dziki („Machmet, albowiem Arabowie, Tatarowie, Turkowie jego sekty poszli z pasterzów i z ludu leśnego“) i zwierz (Antychryst). U Reja niema żadnej wzmianki „o poganach“, bije on raczej w stan kościoła, tej winnicy, z której Pan wyrzucił był wszystkie płone rzeczy a teraz opuścił tak chędogą (ulubiony termin Rejów) sprawę swoję — a przywróć ją ku pirwszemu stanowi swemu a choćby to już nie szło dla niej, ale wżdy dla napotem (!) syna człowieczego itd.: słów kursywem wyrażonych nie ma śladu w oryginale, dodatki to Rejowe, nie bezcelowe, zwrócone ostrożnie, jeżeli nie przeciw katolicyzmowi, może nas czucie myli, to co najmniej, przeciw ówczesnemu, niezaprzeczonemu upadkowi religijności, karności, obyczajności. Otóż nowe wynurzenie osobiste Reja (por. wyżej o królu Zygmuncie) a są i inne. Najciekawsze, w którem o sobie samym prawi.
W ustępie Mem ps. 118 (Quomodo dilexi legem tnam Domine) czytamy (w skróceniu): Obácz to moy panie ziáką pilnosćią sie vczę, ábych mógł wyrozumieć wolą twoię á przełożyłeś mię iście rozumem itd. Y snadz stak pilnego stárániá mego thákem sie wto wpráwił iż bych iuż y ony mogł lepiei náuczyć od ktorychem to napierwey vslyssał á snadz y ony ktorzi sie około tego aż do stárosći swey czwiczyli. Jedno ty moy pánie niedopussczay itd. a dokońcá náuczyć mię ábych od náuki twey nigdy nie odstępował. Bo nigdy nic snadz smacznieyssego nieiest wusćiech moich iedno gdy słowy swemi rozważam vstáwy zakonu twego, abowyem stąd sie mnie mnoży rozumienie moie iż od drog fałssywego á nieprawdziwego rozumienia snádnie sie będę mogł vchronić. I tu, w oryginale i u Wróbla, wcale nie na zrozumienie słów Bożych nacisk położony, jak u Reja, badającego ich znaczenie i prawdę — tam mowa tylko o mandata, odivi viam iniquitatis, a iudiciis tuis non declinavi itd. — od siebie Rej dodał najciekawsze dla nas, zamiast „eloqnia tua“ powiedział „gdy słowy swemi rozważam zakon Twój,“ jak on to właśnie w tym psałterzu albo i w Józefie, a potem w tylu innych dziełach czynił, gdzie zawsze „słowami swemi rozważał zakon boży.“
Zawiera więc ten psałterz niejedną niespodziankę: największa dla nas, wczesny czas napisania i wydania jego i użycie prozy. Cały nasz sąd dotychczasowy o Reju zachwieje się; wyrzuty, jakoby on lekkiem sercem rzucił się na nowinki protestanckie, dla mody, wrzawy, ciekawości, muszą zamilknąć. Pogłębi się nasz sąd o nim i sprawiedliwiej ocenimy znakomitego pisarza. Nie czekał on więc dopiero 1548 r, aby rzucić się na pole teologiczne, polemiczne, zużyć tu siły i zdolności: latami przedtem, co już Żywot Józefów wskazywał, głównie rzeczy religijne zaprzątały niepospolity ten umysł; z Psałterza, z tekstu i modlitw jego, bije głęboka religijność — nie naleciałość protestancka, nie sztuczne sadzenie się na efekt modny, lecz widoczna potrzeba, druga natura tego Janusa polskiego, o obliczu podwójnem, ku Bogu i ku światu zwróconem. A teraz proza: my żadnej dotąd nie znaliśmy; nam się zdawało, że Postyla to pierwsze dzieło prozaiczne, za którem i Apokalipsa i Żywot poszły; teraz widzimy, że już piętnaście lat przed postylą, Rey prozy użył i to prozy tak znakomitej, że nie powstydziłby się jej Orzechowski, że nie dorównałby jej Kochanowski. I żałujemy tylko, że Rej folgując czasowi, tyle wierszów gryzmolił, na które naszego Hans Sachsa stać nie było; sama łatwość wierszowania wierszopisa jeszcze nie czyni. Jak obok Postyli prozaicznej, wierszowany Wizerunek, tak staje obok wierszowanego Józefa prozaiczny Psałterz: one dopełniają się wzajemnie, wiersz i proza, jak r. 1545 tak i r. 1558.
Nie potrzebujemy więc wykazywać, co za przysługę oddał p. Ptaszycki Rejowi i literaturze przedrukiem Psałterza; pomówimy natomiast nieco o dziele samem i jego wydaniach dwóch, ich różnicy.
Układ Psałterza wyżej przedstawiliśmy. Z jakich źródeł czerpał Rey? Oprócz Wróbla i Campensis miał pewnie jeszcze jakieś źródło łacińskie, średniowieczne, jakich się wtedy w drukach niezmierna moc pojawiała, czy to Piotra Harenthalsa (Collectora) czy którego innego. Czytając Wróbla i Campensis, dostrzedł niewątpliwie, jak swobodnie, odmiennie ten sam tekst u dwu rozmaitych tłumaczy się przedstawia i ztąd zaczerpnął upoważnienia, podniety, żeby i samemu spróbować, żeby włożyć w Psałterz to, czego sam w nim poszukiwał. Próba udała się wcale dobrze: z rozrzewnieniem, przejęciem się i przyjemnością odczytujemy dziś te wymowne skargi, modlitwy, skruchy, napisane językiem, zadającym kłam półczwarta wiekom, jakie nas od napisania dzielą. Wytknęlibyśmy tylko nadużywanie tego „ábowiem“ zbyt częstego i zbyt ciężkiego; również wyznać musimy, że omówienie grzeszy rozwlekłością, nie Dawid to i hebrajszczyzna, lecz Rey, który słowami nacieszyć się nie może; że koloryt zbyt jednostajny, że się ton za mało zmienia, że to niemal wyłącznie rozmowa grzesznika i kreatury słabej z stwórcą, że brak tu wyrazów tryumfu, nienawiści, namiętności. Razi to w dłuższem czytaniu, lecz nie dla takiego Psałterz był przeznaczony, dla wyjęcia psalmu, rozmyślania nad nim, nie dla lektury kursorycznej. Zawisłość od Wróbla widnieje w szczegółach, np. jeźli przy ps. 48 twierdzi Rey, że ściąga się jego „proroctwo i na ony trzy króle którzy go (Chrystusa) też w tem zebraniu byli nalesć mieli“, to zaczerpnął on tę mądrość z komentarza Wróblowego, który o tych trzech królach tu szeroko rozprawia.
Co na tytule wyrażono „iż wżdy położenie rzeczy w każdem wierszu według łacińskiego języka sie zamyka,“ nie można tak rozumieć, że każdemu wierszowi łacińskiemu odpowiada polski. Nieraz ściąga Rey cały wiersz łaciński w jedno słówko, w jeden epitet; za to dorzuca od siebie całe zdania, motywując, objaśniając tekst jak to poprzednicy czynili; np. „exterminavit eam aper de silvis et singularis ferus depastus est eam“ wraz z „vindemiant eam omnes qui pretergrediuntur illam“ oddane tylko słowami: iż nietylko człowiek ále y dzikie zwierzętá snadnie korzenie iey mogą wynisćić.
Jak głęboko Rey całe dzieło obmyślił, dowodzi choćby to, że treść każdego psalmu czterokrotnie przedstawił: bo obok samej parafrazy daje argument, a osobno wyraża króciótko treść przy początku psalmu na boku tekstu a wreszeie na końcu, w osobnym rejestrze, znowu ją nieco inaczej formułuje, n. p. w psalmie 110 argument: „tu prorok duchem świętem wysławia błogosławieństwo pana nassego iáko miał siesć ná prawicy oycá swego wziąwszy zwierzchnosć od niego nád wssemi sprzećiwniki swemi y iáko iest on nástał od wieków y wiele táiemnie o wćieleniu iego“ (podobnie u Wróbla „tak sie też rozumie ten trudny wierszyk“); na boku: „słowa boże ku Krystusowi iako gi przerzyał od wieków“ a w rejestrze znowu: „O posadyeniu syná bożego ná práwicy boga oycá“; rzadziej powtarza rejestr dosłownie treść owę na boku wypisaną np. przy ps. 108 i i.
Wydanie drugie różni się od pierwszego bujniejszym nieco drukiem, (zato nie oddaje tyle miejsca łacińskiemu napisowi, jak pierwsze), tak że jego listy wyprzedzają listy pierwszego i w końcu list 226 wydania drugiego odpowiada 217 pierwszego. Różni się dalej pisownią, mianowicie zmiękczenie oddaje przez y, nie przez i; druk modlitewek również większy. Zmienia nieco i język, pozbawia go niektórych właściwości, np. zamiast upełny, zwłaściwy, sprzeciwnik daje nieraz zupełny, właściwy, przeciwnik, idąc za zwyklejszym sposobem mówienia; różni się mianowicie w pisowni sylab z ir i ier. Nieraz jednak popełnia nowe błędy, np. w psalmie 48 napisał Rey wedle pierwszego wydania: Abowiem nigdziey indziey nieiest znacznieyszy bog iedno tam itd.; ale w drugiem wydaniu mylnie: a. n. i. nie jest zacniejszy bog itd.; zamiast musił wprowadza musiał, zamiast krotofile krotochwilę, zamiast nikczemny niczemny (chociaż i pierwsze wydanie w tem słowie chwiejne), zamiast złośliwych złosćiwych, inne formy imiesłowów: zszedszy zamiast zszedwszy (podniozszy-podnioswssy itd.), anieli zamiast angieli (angioł itd.).
Mimowoli pytamy, czy w regestrach (inwentarzach) po Szarffenbergu 1547 r. i po Florianowej (Unglerowej) 1551 r. nie znajdziemy wzmianki tych psałterzy. Niestety z pewnością wykazać ich nie możemy. Wpada wprawdzie w oko pozycya „Psalmy królewskie“ (nr 570, wydania Dr. A. Benisa, Archiwum do dziejów literatury i oświaty VII, 1892, str. 26), z 21 egzemplarzami — ale co ona oznacza, czy psałterz Rejów, królowi poświęcony? nieprawdopodobne to. Możnaby np. z większym prawdopodobieństwem przypuszczać, że pozycya nr. 15 psalterium polonicum (2 egzemplarze) albo nr. 5 psalterium Davidis (między polskimi książkami wymieniony) — do Rejowego się odnosi — bo psałterz Wróblów cytowany jako „Psalterium Passeris« (nr. 427, (4 egzemplarze) znachodzimy, ale mógłby kto powiedzieć, że to psałterz polski r. 1532 lub 1535. W inwentarzu po Helenie Unglerowej znachodzimy (nr. 1325) „Zoltharze dwa polskie“, ale i to będą może Wróblowe, nie wydania z r. 1532 lub Rejowe[1], które na tytule Psałterz mają nie Żołtarz, jak Wróbl. Wolimy więc przypuszczeń nie robić.
Wpływ i znaczenie psałterza nie urywają bynajmniej w połowie XVI wieku: wystarczy wskazać pienia Lubelczyka. Kochanowskiego, Rybińskiego; przekłady prozą dawny Wróblowy i nowe z biblii wyjęte, z Leopolity, z Brzeskiej, z Wujka, psałterze nowochrzceńskie i inne, aby ciągłość i doniosłość tego wypływu oznaczyć. Lecz rozpatrzenie tych tekstów, przeróbek, przedruków nie leży więcej w ramach szkicu naszego.







  1. Że dzieło Rejowe bez wierszy obyć się nie może, rozumie się samo przez się; tym razem jednak nie pofolgował Rey zbyt wenie poetyckiej, zadowolił sie krótkiemi ośmiozgłoskowcami „ku temu coby miał wolą czyść ty książki“: Proszę kto będzie czedł obacz itd. — należy je porównać z wierszami przy Żywocie Józefowym: Kto chce przeczysć wszak niewadzi itd.), aby o autorstwie Rejowym się przekonać.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Brückner.