Strona:Ślicznotka.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.
—   15   —

Sięgnął po pudełko z zapałkami, zapalił... nie widzi światła!..
— Boże! czyżem oślepł naprawdę? o, ja nieszczęśliwy! Biedny Robert zrozumiał, że to białe wróżki za przyglądanie się ich tańcowi, wzrok mu całkiem odjęły.
Rozpaczliwe jęki nieszczęsnego młodziana sprowadziły do niego Ślicznotkę i jej orszak.
Zdziwieni i zasmuceni tym strasznym ciosem wyjechali czemprędzej do zamku, aby hrabia Bruno mógł posłać do najsławniejszych lekarzy, którzyby jego synowi wzrok przywrócili.
Hrabia Bruno robił co w jego mocy, aby syna swego uratować, ale, niestety, wszystkie usiłowania lekarzy były nadaremne...
Jedyny syn jego, pociecha starości i ukochanie Ślicznotki pozostał pomimo wszelkich starań niewidomym...