Strona:Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego.djvu/099

Ta strona została przepisana.

Lud nadwórniański utrzymuje, że kto zrzuciwszy z siebie „ubranie, położy je na umarłym, ten niebawem pójdzie za nim (umrze). Szkodliwe oddziaływanie umarłego objawia się w zwyczaju powszechnym na ziemiach Korony polskiej, Rusi i Litwy, że wodę po obmyciu ciała wylewają w ustronie, gdzie ludzie nie chodzą, w przeciwnym bowiem razie po przejściu przez to miejsce nabawia się żółtaczki i innych chorób. Nie tylko wodę ale także grzebień i mytkę, którą obmywano zmarłego, lud w okolicy Trębowli zabrania wylewać na ogród, boby nie obrodził. Przedmioty należące do zmarłego, jak np. grzebień, u kobiet paciorki itp. zakopują w ziemi, „aby ich kto nie przestąpił, boby umarł“. Fajeczkę po zmarłym rozbijają, „aby z niej w nocy Bieda nie kurzyła“. Gdy ktoś umrze u Bojków (p. stryjski) to w tym czasie, „gdy nieboszczyk leży we wsi, nie wolno jest pić ani myć się tą wodą, która w domu przez noc stała“. W okolicy Kijowa włościanin nie przewiózłby za nic w świecie umarłego przez wodę, gdyż przekonany jest, iż ściągnąłby na rodaków nieurodzaj, głód i inne nieszczęścia. Dlatego we wsi ukraińskiej, przez którą przepływa rzeka, znajduje się cmentarz po obu stronach wody. Przewożąc nieboszczyka przez staw, wypędza się zeń wszystkie raki. Gdy położnica porodzi dziecko, a przez wieś niosą umarłego, lud na Ukrainie zamyka drzwi chaty, aby dziecko nie stało się nieczyste. Słomy z pod umarłego Rusini (w powiecie starosamborskim) wyrzucają w miejsce ustronne, aby jej bydełko nie zjadło, boby mu zęby powypadały. W razie śmierci kogoś we wsi Rusini nie „podsypują“ kwoczki, (także gęsi i kaczki) boby kurczęta pozamierały. Gdy kwoka siedzi na jajach, a jedna z obecnych osób wspomni tylko o umarłym, kurczęta wyginą w zarodku. (Z powiatu nadwórniańskiego).
Rusini z Wólki żółkiewskiej utrzymują, że „nie wiodą się pszczoły temu, kto je po zmarłym kupuje“, a gdy „pszczelarz dotknie się trupa, ubierając go lub kładąc do trumny, wtedy mu pszczoły zamrą“ (wyginą). Lud ruski Łemków zabrania dotykać się umarłego prawą ręką, „bo tą ręką się sieje, toby ziarno nie porodziło“. Przedmioty mający związek z umarłym zostawiają zgubny wpływ i służą do guseł np. od wróbli i myszy w polu: „Wziąwszy łyżkę, którą jadał umarły, z nią trzykroć obejść zasiane pole i mówić: Jak ten człowiek tą łyżką nie może jeść ani pić, tak by za Bożą pomocą nie mogli ani wróble ani myszy zboża owego jeść ani pić!“ Zmarłemu(ej) na Rusi bukowińskiej nie dają słomy, bo się obawiają, że toby spowodowało nieurodzaj. Zgubny wpływ umarłego zatacza tak szerokie koła, iż lud ruski okolicy Trębowli zabrania patrzeć na kondukt pogrzebowy, nie wolno nawet zaglądać przez okno podczas pochodu na cmentarz, bo w tej chacie ktoś umrze. Na wóz, mający odwieźć zwłoki na cmentarz, Rusinom w okolicy Trębowli nie wolno kłaść słomy, boby zboże nie obrodziło.