Strona:Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego.djvu/103

Ta strona została przepisana.

dziej umrze. Fryzowie powiadają, że zmarły, mający gętkie ciało, bierze z sobą (na drugi świat) jednego z żywych. Gdy umierającemu w Dytmarskiem poda się rękę albo tylko brzeg fartuszka, to zabiera je z sobą do grobu. Wioząc zwłoki umarłego, nie należy oglądać się za domem żałoby, bo jeden z domowników poszedłby wrychle za umarłym. Kto w Dytmarskiem umrze podczas dwunastnicy (od Bożego Narodzenia do Trzech Króli) ten pociągnie za sobą w następnym roku 12 osób na drugi świat. Islandczyk Vigahrapp „kazał się pogrzebać w stojącej w postawie pod drzwiami kuchni, aby stąd po śmierci mógł lepiej dozorować gospodarstwa“. A ponieważ dręczył, a nawet w złości mordował parobków, przeto wykopano zwłoki jego i spalono, a popiół rzucono w morze. Rumuni (na Bukowinie) zabraniają sypiać na poduszce, na której leżał umarły, ktoby to uczynił, temuby się w nocy śnili umarli. Gdy w chacie Rumuna, w której leży zmarły, kokoszą siedzi na jajach, to kurczęta nie wyjdą, lecz zdrętwieją. Rumuni w okolicy Straży niepozwalają z krzaku, z którego zerwano gałązki na wieniec dla zmarłego, robić wianek dla p. młodej, boby wkrótce umarła. Igły, którą szyto w Bretanji całun okrywający umarłego, nie używają więcej, dają biednym. Na nici, z tej igły, zawiązują węzełek, aby djabeł sam nie robił węzła. Gdy orszak weselny spotka w drodze pogrzeb, lud włoski poczytuje to za znak nieszczęścia. Słowianie południowi, Niemcy, Rumuni i Węgrzy utrzymują, iż zboże zmarnieje, jeżeli obok niego przejdzie kondukt pogrzebowy. Jeszcze 1889 r. trzeba było w Keztölcz, aby zwłoki proboszcza przewieźć przez pole, użyć pomocy żandarmów, a tych ludność wiejska obrzuciła kamieniami. Duch zmarłego, u Litwinów pogańskich Wel, „z nienawiścią śledzi żywego, czy ten mu w czem nie uchybił, np. przy pominkach i mści się za każdą urazę nieurodzajem, chorobą, pożarem“. Z izby, w której leży umierający, Litwini zabierają wszelkie ziarno, gdyby je zostawiono, a śmierć zaskoczyła, użyć by go nie można do zasiewu, boby nie zeszło. Lud wileński wzbrania „patrzeć przez okno, gdy wiozą zmarłego, bo umrze ktoś w domu“. Wracającym z pogrzebu wzbroniono jest u ludu nadniemeńskiego oglądać się, jeżeli jedna osoba obejrze się, będzie drugi pogrzeb za tydzień, jeżeli dwie osoby — za dwa tygodnie, jeżeli wszyscy uczestnicy pogrzebu — oczekują za kilka dni pogrzebu. Po powrocie z pogrzebu Litwinowi nie wolno siać ani nawet dotykać ziarna pod grozą śmierci. W chacie, w której leżą zwłoki Łotysza, nie wolno spać nikomu, niemowlęta nawet wyjmują z kołysek, żeby broń Boże nie spały razem z umarłym. Sam widok umarłego albo towarzyszących mu dusz zapowiada śmierć. Gdy na uroczystości zaduszek Łotysz zobaczył przybywających go odwiedzić nieboszczyków, musiał w tym samym roku umrzeć. Czarodziejski sposób na złodzieji u Łotysza: Nitką, którą się zmierzyło umarłego, mierzy się wszystkie zabudowania w zagrodzie, a „złodziej