Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/128

Ta strona została przepisana.
VIII

W barokowym białym pałacyku na Keithstrasse Eva zajmowała apartament złożony z trzech pokojów na pierwszem piętrze. Panią domu, niepocieszoną wdowę trzymała w surowej dyscyplinie, gdyż inaczej bezprzytomne jej uwielbienie nie dałoby Evie ani jednej wolnej chwili. Oduczyła ją od wpadania do niej co chwila, od naiwnie-cynicznych popisów ze swą miłością przy ludziach, od zasypywania jej podarunkami, od scen zazdrości. Eva wymówiła sobie absolutną swobodę aż do obiadu i przeważnie cały ten czas spędzała w samotności. Przestawanie ze sobą samą lubiła niemniej niż życie towarzyskie i wrażenia, czerpane od ludzi.
Dopiero w godzinach samotnych nabierały sensu i znaczenia jej bujne życie światowe, szukanie ciekawych znajomości i pusty salonowy snobizm. Gromadziła fakty, wiadomości, cudze myśli, powikłane stosunki politycznego świata, intrygi, plotki i przerabiała w sobie ten chaos, bawiąc się wówczas nierównie lepiej, niż w roztargnionym gwarze wielkich przyjęć lub na ustronnych rozmowach z wybitnemi osobistościami. Opadał wówczas ze spraw