Strona:Żółty krzyż - T.I - Tajemnica Renu (Andrzej Strug).djvu/55

Ta strona została przepisana.

raz złapał się niemi za głowę, a generał Sołomow ryknął krótko basowym odbrzusznym śmiechem.
— No, tak, zapewne, na jakiś czas musimy się uzbroić w cierpliwość.
— Cierpliwość cierpliwością, panie senatorze, ale zgóry muszę pana upewnić, że lepiej nie będzie, raczej gorzej...
— Co, ma być gorzej? Jeszcze gorzej? Gorzej już być nie może.
— Przepadła Rosja, panie senatorze — dudnił generał zduszonym basem. — Dawno przepadła, jeszcze w marcu, kiedy podły cham rosyjski zdradził cara i swego Boga prawosławnego i honor.
Senator doznał jakby ukłucia, było to niemal fizyczne a tknęło go gdzieś w okolicach wątroby. Gruby pakiet stu siedemdziesięciu tysięcy rosyjskiej renty państwowej, spoczywający w pancernym schowku w bezpiecznych podziemiach Crédit Lyonnais, zajął się ogniem i w jednej chwili spłonął na popiół, dosięgnięty przez daleki pożar jakiejś barbarzyńskiej rewolucji.
— Jednak na nowym rządzie, jakikolwiekby on był, ciążą dawne zobowiązania wobec Francji?
Tajny radca Riżskij zachichotał przykrym dyskantem, jak puszczyk po nocy. Były podsekretarz stanu oderwał się na chwilę od swoich paznokci i spojrzał na senatora jak na warjata. Generał nasrożył siwe brwi i patrząc brzydko na Francuza zaczął z niepohamowaną zawziętością.
— Zobowiązania, święta rzecz, ale, panie se-