Strona:Żółty krzyż - T.I - Tajemnica Renu (Andrzej Strug).djvu/58

Ta strona została przepisana.

natarczywej ciekawości. Z okrągłego lustrzanego saloniku wyległo całe kobiece audytorjum młodego bezrękiego bohatera i otoczyło Evę, a po chwili ukazał się i on sam. Podała mu rękę z tak cudownie zrobionem wzruszeniem współczucia, że w oczach kilku pań zaperliły się łzy. Mężczyźni starzy i młodzi wstawali od stolików, na progu ukazała się stara kanalja Miserez z jakimś odświętnym wyrazem na bezczelnej, wielekroć obitej twarzy. Od strony gabinetu z Velasquezem z poza pleców senatora Guillet-Goudona wyciągały szyje trzy widma katastrofy rosyjskiej. Eva, przywykła do hołdów, znosiła ukłony, spojrzenia, zachwyty z nieporównaną swobodą, w tem wytwornem towarzystwie, w jednym z najpierwszych salonów Paryża, ona to była niedoścignionym wzorem ogłady i taktu. Eva Evard, córka drwala z lasów nad jeziorem Winnipeg w Kanadzie, dziecko Francuza i Angielki — ta, która, jak pisali feljetoniści wielkich paryskich i londyńskich brukowców, była jeszcze jednem żywem ogniwem sojuszu Francji i Anglji... Nie wspominano o tem, że w toku kolei swego życia przez jakieś przelotne małżeństwo pozyskała obywatelstwo norweskie.
Zajął się nią z całą zachłannością żołnierza, który wydostał się z okopów na kilka dni urlopu, jeden z oficerów brytyjskich — Kanadyjczyk i na mocy wspólnego pochodzenia zagadał się i już nie dopuścił nikogo do słowa. Napróżno pani domu interwenjowała z taktem, nie pozbawionym nawet