Strona:A. Kuprin - Szał namiętności.djvu/152

Ta strona została przepisana.

siedzącą przy otwartem oknie z tiulowemi firaneczkami lub leżącą w hamaku, w cieniu starych jabłoni, i koniecznie z książką w ręku. Ze sposobu jej czytania i z lekkomyślnych opraw książek byłem przekonany, że czyta tłómaczone romanse. Wstawała późno, podczas gdy jej mąż, samotnie wypiwszy herbatę, odjeżdżał do miasta, i po jej bladej, trochę zmęcznej twarzy widziałem, że spała źle i mało.

III.

Minęło około miesiąca. W mieście skończyły się egzaminy i mąż blondynki ze wszystkiem zamieszkał na letnisku. Całemi dniami krzątał się w swoim ogródku: polewał go, peł, wyrównywał łopatą zagony, strugał jakieś pałeczki i wtykał je w ziemię. Prawie każdy człowiek, gdzie by nie pracował, czem by się nie zajmował, posiada zawsze malutkie, postronne słabostki, które lubi znacznie więcej od swego „właściwego“ zajęcia: jeden ma polowanie, drugi klejenie kartonów, trzeci zbieranie kolekcji mundsztuków, czwarty znów inne rękodzielnictwo. Widocznem było, że namiętność nauczyciela stanowią kwiaty, tak czule je pielęgnował. W pokojach jego również zauważyłem wiele doniczek z rzadkiemi roślinami, które on często i troskliwie wycierał gąbką, obkurzał, podcinał nożycami i podlewał.
Co sobota do sąsiadów przyjeżdżali z miasta zna-