Strona:A. Lange - Zbrodnia.djvu/10

Ta strona została uwierzytelniona.


będzie zamordować; bywają w życiu takie sytuacje.
Jak wiecie, Julja Czerwieńcowa jest moją siostrą przyrodnią, a właściwie nawet i to nie; nie jest wcale moją krewną. Jest to córka mojej macochy, gdyż ojciec mój, owdowiawszy ożenił się z wdową dzietną. Miałem może szósty rok, kiedy Julja, jako dwuletnia dziewczynka weszła do naszego domu. Wychowywałem się z nią razem tak, żem ją uważał jak siostrę, a choć zdarzały się momenty, żem może dla niej żywił jakieś silniejsze uczucie, to jednak zawsze mię żenowała myśl o podobieństwie jakiegobądź ściślejszego z nią związku, który wydawał mi się niemal kazirodztwem. Ostatecznie mogłem się był z nią ożenić, bez naruszenia jakiejkolwiek zasady prawnej czy etycznej, tembardziej, że i z jej strony niewątpliwą miałem sympatję. Przeważyły skrupuły — i stało się inaczej. Julja wyszła za Michała Czerwieńca, człowieka na oko dość przyzwoitego, uposażonego wcale dobrze; który może i zdołałby zapewnić szczęście swej żonie, gdyby nie szczególne cechy jego charakteru, wynikające w znacznym stopniu z cierpień wątroby i żołądka. Początkowo było to wszystko niewidoczne, gdyż Michał, o ile chciał, był wielce układny i umiał grać rolę bardzo subtelnego