Strona:Adam Mickiewicz Poezye (1822) tom drugi.djvu/145

Ta strona została uwierzytelniona.

XIĄDZ (na stronie.)
Ja swoje, a on swoje; nie widzi, nie słucha.
(do pustelnika.)
Jednak do nitki przemoczony wszystek,
Zbladłeś, przeziąbłeś strasznie, drżysz jak listek.
Ktokolwiek jesteś, długą przejść musiałeś drogę.
PUSTELNIK.
Kto jestem... jeszcze rano... powiedzieć nie mogę.
Idę z daleka, nie wiém, s piekła, czyli z raju,
A dążę do tegoż kraju.
Tymczasem małą dam tobie przestrogę.
XIĄDZ (na stronie).
Trzeba z nim widzę innego sposobu.
PUSTELNIK.
Pokaż... wszak dobrze wiész do śmierci drogę?
XIĄDZ.
Dobrze, gotowém na wszelkie usługi:
Lecz od twojego wieku aż do grobu,
Gościniec jest arcy długi.