Strona:Aleksander Świętochowski - Historja chłopów polskich w zarysie I (1925).djvu/415

Ta strona została uwierzytelniona.

Nawet tak upodleni zdrajcy i łapownicy, jak biskup Massalski i A. ks. Poniński, podobno ulepszyli w swych dobrach położenie chłopów.
Czytelnik zauważył, że prawie wszystkie prywatne reformy stosunków pańszczyźniano-poddańczych wprowadzone zostały w Litwie i Rusi; chłopi zatem ściśle polscy o tyle tylko z nich korzystali, o ile byli tam kolonistami. Jest to objaw zrozumiały. Tam były największe «państwa», najbogatsi i najbardziej niezależni ich władcy[1].
Rozrzucone po całej Europie wichrem nadciągającej burzy nasiona rewolucyjne musiały bodaj płytko zakiełkować nawet w szczelinach twardej skały szlacheckiej, wywołać potrzebę reform społecznych. Mickiewicz opowiada[2], że ksiądz Wiażewicz «zamierzył przywrócić chłopów do stanu natury. Kupił więc ogromny kawał nietykalnego lasu i chciał w nim osadzić pewną liczbę rodzin, żeby żyły sobie, rozmyślając na pustyni, chociaż nie troszczył się o to, jaki im poddać przedmiot do rozmyślania. Pojechał nawet do Genewy dla widzenia się z Roussem, którego chciał zaprosić do wzorowego osadnika swej puszczy». Skończyło się jednak na projekcie, zwłaszcza, że sam ksiądz żył po epikurejsku i wcale nie myślał o zamieszkaniu na puszczy. Takie lekkie drgawki reformatorskie mieli inni.



  1. Cytowany przez M. Tyszkiewicza (Idea demokratyczna Kraków 1904. s. 135) pisarz francuski Ch. Dany (Les idées politiques et l’esprit public en Pologne) twierdzi, że «nie można znaleźć w historji żadnego przykładu podobnych zrzeczeń».
  2. Lit. słow. II, 150.