Ta strona została uwierzytelniona.
sterki, pasterzy i ich baranki, schowała za całą gromadą małe dzieciątko z okrągłą buzią, które szczególniej lubiła.
— Ach! tego już nadto! — zawołała następnego ranka prezydentowa — myszy pożarły wszystkie lalki cukrowe Maryni!
Na tę wiadomość łzy zakręciły się w oczach dziewczynki, ale pomyślała w duchu — co mi po pasterkach i po barankach, skoro tym sposobem ocaliłam życie pana Gryzorzeskiego.
— Jednakże, kochana mamo — rzekł Staś — przypominam, że piekarz z sąsiedztwa ma tęgiego