Strona:Aleksander Fredro - Piczomira, królowa Branlomanii.djvu/29

Ta strona została uwierzytelniona.



AKT DRUGI.
Teatr wystawia jedną stronę zewnętrznych murów Piczenburga.
SCENA PIERWSZA.
JEBAT i PSTRZYKAR.

JEBAT: Napróżno mnie wstrzymujesz Pstrzykarze kochany
Bucha już ze mnie płomień długo ukrywany,
Tutaj do Piczomiry pod tymi murami
Niechajże ziemię moczę memi jebinami,
Niechaj gęste i wrzące płyną ich strumienie
I ulżą choć cokolwiek tłumione westchnienie.
O Piczomiro luba! Kobieto jedyna!

(Dobywa chuja).

Puść mą rękę Pstrzykarze... utnę kapucyna.
PSTRZYKAR: Ach panie mój łaskawy, wielki Chujosławie,
Chceszże zdrowie wycieńczać w haniebnej zabawie?
JEBAT: Mów ciszej, Chujosławem chciej mnie nie nazywać
Mógłby w domu książęcia nas kto podsłuchiwać,
Ale oddal się.
PSTRZYKAR: Panie!
JEBAT: Idź, proszę, Pstrzykarze
Idź i strzeż mnie przez chwilę!