Strona:Alessandro Manzoni - Narzeczeni 01.djvu/121

Ta strona została przepisana.

który sam z własnego natchnienia nic robić nie umiał, zbliżyli się śmiało do drzwi.
Na ich pukanie otworzyło się okno na piętrze i głos Perpetui zawołał. — Kto tam? Cóż-to za odwiedziny o tak spóźnionéj godzinie? Chorych, o ile wiem, nie ma we wsi. Czyżby się stało jakie nieszczęście?
— To ja — odrzekł Tonio — ja Tonio, z moim bratem Gierwazym, mam interes do księdza proboszcza.
— Toś wybrał porę stosowną! — odpowiedziała Perpetua. — Nie ma co mówić, znasz się na grzeczności! Jutro, jutro w dzień możesz przyjść do proboszcza.
— Panno Perpetuo, słuchajcie tylko: przyjdę, a może i nie przyjdę; dostałem pieniędzy i przyszedłem właśnie, aby oddać księdzu proboszczowi ten dłużek; wiecie już jaki dłużek? tu mam przygotowane w kieszeni dwadzieścia pięć nowiutkich franków, ale kiedy nie można, to niech i tak będzie, cóż robić, potrafię ja użyć tych pieniążków inaczéj; przyjdę innym razem, kiedy znów taką sumkę uzbieram.
— Zaczekaj, zaczekaj, zaraz wrócę. Ale dlaczegóż przychodzisz tak późno?
— Bo odebrałem pieniądze dopiéro przed chwilą i zaraz pomyślałem sobie: że byłoby niezbyt bezpiecznie trzymać je przez noc całą u siebie, bo któż to może wiedziéć, jaki zrana mógłby mi nowy plan w głowie zaświtać. Jednakże, skoro panna Perpetua powiada, że dziś widziéć proboszcza nie mogę, to już nie wiem doprawdy... przyszedłem, jestem, nie chcecie, to sobie pójdę.
— Nie, nie, zaczekaj chwilkę, zaczekaj: zaraz się proboszcza zapytam.
I z temi słowy okno zamknęła. Agnieszka obejrzała się na Łucyę, mówiąc półgłosem: — tylko śmiało: to jedna chwila, to tak jakby ząb sobie wyrwać — i zbliżyła się do dwu braci i zaczęła rozmawiać z Tonio w taki sposób, aby Perpetua, w chwili, gdy będzie drzwi otwierała, mogła ją odrazu usłyszéć, i aby jéj się wydało, iż przechodząc ulicą, matka Łucyi przypadkiem Tonią spostrzegła i zatrzymała się na chwilkę, aby z nim pogawędzić.


ROZDZIAŁ VIII.

— Karneades! Co to za jeden? — wyszeptał don Abbondio, siedząc na swym wielkim fotelu, w jednym z pokojów na piętrze