Strona:Alessandro Manzoni - Narzeczeni 02.djvu/126

Ta strona została przepisana.

zasługiwać na wzmiankę. Wreszcie i jesień nadeszła, owa jesień w któréj Łucya i Agnieszka obiecywały sobie zobaczyć się i już nie rozstawać się nigdy: lecz pewien ważny wypadek, który cały kraj dotknął, w niwecz obrócił te ich zamiary: a był-to z pewnością jeden z najmniejszych jego skutków. Potém zaszły inne wydarzenia, które jednak nie wywarły żadnego ważnego wpływu na osoby działające w naszéj opowieści. W końcu jeszcze inne, bardziéj doniosłe, silne, ostateczne i ich wreszcie dosięgły, i to wszystkie bez wyjątku, bo i te nawet, które stały na najniższym szczeblu drabiny społecznéj, wzniesionéj przez ludzi, a były te wypadki, jak ów wicher szalony, który wirując gwałtownie, w szybkim swym biegu miota się na wszystkie strony, wyrywa drzewa z korzeniami, rozrzuca strzechy, zrywa dachy z wież i dzwonnic, obala mury i ciskając naokoło ich obłamki podnosi również drobne pyłki z ziemi i źdźbła słomy w trawie ukryte, i szuka w zagłębieniach i ustronnych zakątkach liści suchych i lekkich, które tam zagnał wiatr mniéj gwałtowny, porywa je, przyłącza do innych zdobyczy i pędzi z niemi coraz daléj a daléj.
A teraz, aby wypadki dotyczące tych osób, które nas obchodzą i których dalsze losy opowiadać zamierzamy, mogły być dla czytelników zupełnie zrozumiałe, musimy najprzód zapoznać ich dokładnie ze sprawami dotyczącemi podówczas całego kraju, całego ogółu a nawet dlatego sięgnąć nieco w przeszłość.


ROZDZIAŁ XXVIII.

Po owych rozruchach, które się rozpoczęły na święty Marcin i trwały przez cały dzień następny, zdawało się, że do Medyolanu, jakby cudem, znów wróciła obfitość. Mąki dużo, chleba podostatkiem w każdéj piekarni, ceny tak niskie jak w latach największego urodzaju. Ci wszyscy, którzy w ciągu owych dwu dni starali się hałasować jaknajwięcéj i czyném popierać swe słuszne wymagania, teraz (oprócz tych kilku, których schwytano) naprawdę mogli być z siebie zadowoleni: to też, ochłonąwszy z pierwszego przerażenia, które w nich pojmanie tych kilku wywołało, nie omieszkali swoję wielką radość objawić. Na placach, na rogach ulic, w karczmach i gospodach, wszędzie zbiegowisko ludzi, wszędzie gwar i jawna uciecha: jedni winszowali sobie doczekania tak pomyślnych czasów, inni, choć z pewną ostrożnością, przechwalali się