Strona:Anafielas T. 3.djvu/391

Ta strona została uwierzytelniona.
389

W milczeniu smutném kilka słów szemrało.
Dzwonek zadzwięczał, chory padł na łoże.

Spokojniéj teraz oko mu błyskało,
Piersi powolniéj, lżéj powietrze brały.
— Odsłońcie okno — rzekł — niech świat zobaczę,
I Litwę moję, i Trockie jezioro,
Podnieście starca — niech raz jeszcze oko
Wzięci po górach, po lasach, po wodach,
Niech je pożegna, jak was pożegnało. —

Spadła zasłona, i noc widać ciemną;
Na tle jéj chmurném gwiazdy rzadkie płoną,
Migają, gasną; a Trockie jezioro
Falami bije o milczące brzegi,
I krzyk Peledy w dali się rozlega.

Wstał Witold, spójrzał, zadumał, i głowa
Schyliła, oczy zamknęły na wieki!
Gwiazda błyszcząca z niebios się zsunęła
I zgasła w dali na czarnych obłokach.



KONIEC WITOLDOWYCH BOJÓW
I ANAFIELAS.