Strona:Andrzej Niemojewski - Bóg Jezus w świetle badań cudzych i własnych.djvu/104

Ta strona została przepisana.
10.  ŚWIADECTWA UCZNIÓW.

Przenieśmy się myślą i wyobraźnią w czwarty dziesiątek lat pierwszego wieku. Oczy nasze nic nie widziały i nic jeszcze nie słyszały nasze uszy. Staje przed nami Piotr, „spółstarszy i świadek (martys) mąk Chrystusowych, oraz i onej, która ma się objawić w przyszły czas, uczestnik chwały” (1 Piotra V, 1). To niema być „martys” w znaczeniu późniejszem, gdy setki i tysiące śmiercią męczeńską „świadczyły” o prawdziwości wiary nowej. To ma być „martys” w znaczeniu wprost sądowem, świadek — naoczny. On go przecież „widział”, on z nim „żył”, on go „słyszał”. Niech tedy mówi.
Piotr tak powiada:
„Oznajmiliśmy wam moc i obecność Pana naszego, NIE UWIEDZENI BAŚNIAMI MISTERNEMI, ale PRZYPATRZYWSZY SIĘ SAMI WIELMOŻNOŚCI JEGO. Bo wziął od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy do niego szedł głos takowy od wielmożnej chwały: Ten jest Syn mój, w którymem sobie ulubił, jego słuchajcie. A GŁOS TEN MYŚMY SŁYSZELI Z NIEBA PODNIESIONY, BĘDĄC Z NIM NA GÓRZE ŚWIĘTEJ”... (2 Piotra 1, 16 — 18).
Więc tylko TEOFANJA? I to na jakiejś „świętej górze”, kędy się działy wszystkie teofanje kultu hebrajskiego, śród zjawisk świetlnych, jak na Synaju, Górze Oliwnej, Górze Garizim i rzekomo na Taborze, jednem słowem jak w „Przemienieniu”?
Piotr mówi dalej:
„I mamy mocniejszą mowę PROROCKĄ, której się