Strona:Andrzej Niemojewski - Bóg Jezus w świetle badań cudzych i własnych.djvu/300

Ta strona została przepisana.
25. SŁUP MOJŻESZOWY.

Teologiczne okulary, przez które nauczono nas patrzeć na teksty ksiąg świętych, całkiem popsuły nam wzrok, nabawiły nas krytycznego daltonizmu i trzymają nasz umysł w stanie pewnej sugestji.
Jakiegoś to niesłychanego wysiłku wymagało odkrycie, że księga Genesis nie składa się z jednolitego tekstu, ale jest stopem dwóch tekstów zasadniczych!
Jakich trudów, kosztownych wypraw naukowych, ślęczeń i genjalnych koncepcji wymagało poznanie naukowe księgi Exodus oraz określenie wszystkich wpływów, którym uległa, zszeregowanie wszystkich pierwiastków, z których powstała!
Ile namęczyć się musiał świat naukowy, aby wszystkie przepisy rytualne księgi Leviticus i całe jej prawo w perspektywie tysiącoleci na właściwem miejscu rozwojowem obaczyć!
Ileż w ogóle bajecznego nakładu czasu i energji wymagało stwierdzenie jednego jedynego faktu, iż to, co nazwano KSIĘGĄ, stanowi właściwie zbiór szczątków całego PIŚMIENNICTWA pewnego narodu!
Umysł uczonego podlegał ciśnieniu dwojakiemu: z góry od wszechwładnej teologji i z dołu od nieukształconych mas, którym legendy teologiczne poprzylepiały się do języków a języki te mełły następnie wiekowe komunały, śmiechem i szyderstwem witając każdą próbę analizy tego, z czem się umysł zbiorowy zżył i za niezmienne uważał.
Są zagadnienia naukowe, które się rozwiązuje w ciszy pracowni i nikt badaczowi nie przeszkadza. Tak dziś pracuje i