Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/47

Ta strona została uwierzytelniona.



Babskie szczęście.

Za chwilę miał się odbyć pogrzeb generała dywizji Zapupyrkina. W kierunku domu żałoby, przed którym grzmiała już muzyka pogrzebowa i padały słowa komendy, cisnęły się tłumy ciekawych, żądnych niezwyczajnego widoku. W ciżbie znajdowali się urzędnicy państwowi: Probkin i Swistkow. Obaj w towarzystwie żon.
— Państwo wybaczą, tu niema przejścia! — zagrodził im drogę zastępca komisarza o miłym i sympatycznym wyrazie twarzy, gdy stanęli przed policyjnym kordonem. — Nieee mooożna! Proszę się cofnąć! Proszę państwa przecież to nie zależy odemnie! Proszę się cofnąć! Zresztą, niech i tak będzie: panie mogą przejść, ale panowie...? Nieee! W żadnym wypadku!
Panie Probkinowa i Swistkowowa aż się zarumieniły z ukontentowania. Kordon zamknął się za niemi i tyle je widziano! Mężowie pozostali po drugiej stronie tego żywego muru i oddali się mało ciekawej obserwacji pleców pieszych i konnych stróżów bezpieczeństwa.