Strona:Archanioł jutra (Arnsztajnowa).djvu/18

Ta strona została uwierzytelniona.

Deszcz

Deszcz o szyby kołata,
Trzęsie się cała chata,
Lampka tak blado płonie.
Rwie mi się nić w robocie.
Bezczynne łamię dłonie.
Hej, brnie ci tam kędyś w błocie i słocie
Mój Jasio.

Siwy kubraczek, siwa
Czapczyna kryje włosy,
Orzełek na niej biały...
Poszedł na krwawe żniwa,
Karabin miał miast kosy.
A taki był jeszcze dziecina mały
Mój Jasio.

Łeb w górę, harda mina,
A śmiały mu się oczy
Do tego karabina...
Tak ze strzelcami kroczy
Orlę moje ku zorzy...
A kto ci pod głowę dłonie podłoży
W tę nockę ciemną, Jasieńku?



15.IX.1915.