Strona:Artur Oppman-Stare Miasto Obrazki z niedawnych lat.djvu/080

Ta strona została uwierzytelniona.

Jak zaklnie starucha... kiep dragon!...
Jak tupnie... grenadyer nie baba!
Słodziutki, cichutki jest przy niej
Czcigodny konsyliarz Barnaba.

Co rano z niewiastą-herodem
Rzetelnie się medyk nabiedzi:
»No, cicho... No, moja kochana...
Dalibóg, usłyszą sąsiedzi...«


IV.
Nie turbuj się, człeku, o grosze,
Gdy zdrowie wypłata ci psotę,
Choć doktor »Bóg zapłać« ma w zysku,
Na leki da jeszcze dwa złote.

Najcięższe choróbsko w lot z ciebie
Konsyliarz wykurzy ze szczętem —
»Niech bestya spróbuje na moc iść
Ze starym Barnabą-Walentem!«