Strona:Artur Schopenhauer - O wolności ludzkiej woli.djvu/290

Ta strona została przepisana.

nawet tam, gdzie język niemiecki posiada równie dobre wyrazy swoje. Z tego powodu robiono mu nawet zarzut, że szpeci swój styl, tak zresztą piękny i przejrzysty (K. Fischer[1]). Licząc się z tą osobliwością stylu autora podałem w przypiskach pierwotne brzmienie odnośnych wyrazów tam, gdzie albo się nie dały przełożyć na polskie (n. p. „präkonisiren“ — prekonizować (?), przyp. 118), albo w przekładzie nie wyrażały należycie myśli autora. Starałem się też pamiętać o gorących żądaniach rozmaitych „Poradników językowych,“ dbających o czystość języka, żądaniach nieraz słusznych, a często nie. Gdyż przekład może być bardzo piękny i językowo czysty, a mimo to zły, jeżeli się nie liczy z oryginałem i nie stara się uwydatnić jego cech, chociażby i tych ujemnych. Powtóre nie można mieć niezróżniczkowanych wymagań językowych, jednakowych dla stosowania słów we wszystkich dziedzinach chociażby z krzywdą dla sensu. N. p. „pozytywna filozofia“ nie może znaczyć „dodatnia,“ a „pono“ nigdy nie znaczyło „dodaję.“ Ślepe rugowanie takich wyrazów może łatwo dojść do absurdu i zniweczyć możność porozumiewania się. Dlatego też wszelkim „oczyszczaczom“ języków polecam gorąco do przeczytania odnośne uwagi Schopenhauera (II. str. 141 i n.),[2] przeważnie bardzo słuszne.

Tłumacz.



  1. Str. 531 i n. Wyd. z r. 1898, IX. tom „Historyi nowszej filozofii.“
  2. Cytuję stale według Grisebacha.