Strona:Baczyński - Autografy utworów poetyckich (1939-1943).djvu/97

Ta strona została przepisana.
III.

Po bulwarach – szerokich wichrach miasta
chodzi ta klęska bez synów, ojców i sióstr
zdawało się przed chwilą: przez rzekę statek
jak karawan – pejzaż umarłych krzyżów niósł.

Kona jeszcze w trosce krajobraz domów płonących
umiera cała ziemia w każdym przydrożnym krzyżu
i pięści graniastosłupy lontów
podrzucone pod ziemię dymią, wybuchną
duszami wróconymi nagle z wszystkich frontów


IV.

Szło.....
dychała wiosna po ulicach, po wsiach
spotkały się oczy ludzi i szły szeregiem
gęsto ludzie wzbierali spływała na rzekach kra
oczy świeciły jak ogień – ogień jak szkło.

Uciekały wilki, uciekł szatan
spłoszona trwoga biła o mur
wchodzili ludzie w góry, nieśli naręcza świata
schodzili ludzie z gór.

Wiosna w każdym jaśminie po nocach świat wybuchał
i każdy niósł wysokie pieśni usnął zmęczony Bóg
To sen o nawróceniu nieśli, łkała ziemia głucha
uciekała nienawiść wezbrana od trwóg.