Otwórz menu główne

Strona:Biblioteczka Uniwersytetów Ludowych 22.djvu/38

Ta strona została uwierzytelniona.


buty nowe i czapkę i z niemniejszem zdumieniem dowiedział się, że Mateuszowe konie od wczorajszej nocy są w domu.
— Pamiętajże se tera — mówiła, śmiejąc się, baba — żebyś sam chodził buty kupować, to przynajmniej złodzieje nie będą boso chodzili.
— Ej, Magduś! Magduś! – jagodo... — dobra ty kobieta, ale... zawdy to je kiepsko, jak człowiekowi zając bez drogę przeleci!...


Page38-Biblioteczka Uniwersytetów Ludowych 22.jpg