Strona:Björnstjerne Björnson - Tomasz Rendalen.djvu/213

Ta strona została przepisana.

Najgorzej drwił z młodych dam konsol Engel. Pogodził on się rychło z „sztabem głównym,“ prosząc córki, by go usprawiedliwiła, i ofiarował Torze szkatułkę japońską, zawierającą mnóstwo coraz to mniejszych, w ostatniej zaś leżała prześliczna szpilka. Celem wyrównania wszystkich nieporozumień urządził jeszcze ucztę pojednania, na którą Mila sprosiła dużo koleżanek. Przy stole wprawił je w zdumienie, ofiarowując uroczyście wspaniałą lalkę. Tinka pozostała jak zawsze niewzruszoną, siedząca przy Mili Tora była w wybornym humorze i paplała tak, że sąsiadka musiała ją pod stołem szczypać. Ale wywierało to skutek wprost przeciwny. Podczas deseru poskoczyła Nora do pianina, by zaśpiewać nieznaną konsulowi piosenkę. Zaręczał on potem, że nigdy jeszcze w życiu nie bawił się tak dobrze, a niewinnie. Najwięcej dogadzało mu przekomarzanie się z niemi i sondowanie wewnętrznych spraw związku, ale śmiały się z jego żartów, atakowały go wzajem, a nie zdradzały niczego, bo kobieta nawykła znosić cierpliwie docinki, jeśli idzie o coś, co jej leży na sercu.
Związek byt nowością ich życia, lecz niebawem stał się czemś więcej jeszcze. Ale tutaj musimy zawrócić do pewnej, pamiętnej osoby.
Anna Rogne nie przyszła do szkoły w poniedziałek, nazajutrz po wycieczce do willi, co obciążyło tak sumienie Mili, że zaraz po lekcji pojechała do niej. Anna była chora, a ciotki oświadczyły z uśmiechem, że potrzebuje zupełnej samotności i spokoju. Nazajutrz przybyła Mila znowu, pytając, czyby nie mogła przynajmniej zobaczyć Anny i poczytać jej rozpoczętej wspólnie „Fabioli.“ Anna przeprosiła, ciotki uśmiechnęły się znowu, a Mila odjechała.