Strona:Bolesław Londyński - Frankowe szczęście.djvu/13

Ta strona została uwierzytelniona.

chłopa, który prowadził krowę na sznurku. Człowiek ten zatrzymał konia, stanął i czeka, aż się Franek dowlecze. Potłuczony chłopiec jął mu się skarżyć, jaką miał biedę z koniem, na co chłop zauważył, że koń musi być znarowiony i że jego krowa jest o wiele lepszą.

Franek jął perswadować sobie:
— Krowa daje mleko, z mleka robi się masło i ser, po roku można z kro-