Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Londyński).djvu/155

Ta strona została uwierzytelniona.


A wróbel siedział przed oknem na dworze i wołał: — Woźnico, szykuj się na śmierć!
Na to porwał woźnica swoje żelazo i cisnął za wróblem, ale zbił tylko szybę, a ptaka nie trafił.
Przez rozbitą szybę wróbel wpadł do izby, usiadł na piecu i woła:
— Woźnico, szykuj się na śmierć!
Ten, oszalały z gniewu i wściekłości, rozwalił piec na dwoje, i stopniowo w miarę tego, jak wróbel przefruwał z miejsca na miejsce, porozbijał lustro zegar, szafę, stół, a w końcu ściany swej chaty, nie mogąc jednak go trafić.
Ale nareszcie pochwycił go w rękę.
I żona go pyta:
— Czy mam go zabić?
— Nie! — odparł: — to byłoby za mało, trzeba go trochę pomordować przed śmiercią. Czekaj, będę go dusił.
Co mówiąc, zaczyna go dusić, ale wróbel zatrzepotał się mocno, wydobył się na wierzch, wpadł do ust woźnicy i wykręciwszy się, rzecze:
— Chłopie, śmierć cię nie minie!
W najwyższej pasji, woźnica zaciska wargi, trzymając niemi wróbla, przyczem podaje żonie hak i woła: