Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/140

Ta strona została uwierzytelniona.


i lilij, śpiewała pieśni słowicze i co dzień była piękniejsza i bardziej urocza, ale król patrzał na nią jak na prześliczny obrazek, a pokochać jej nie mógł.
Zgadywała to królowa i gniewało ją niezmiernie, iż król tak często zostawia ją samą i wyjeżdża na polowanie, a bez niczego powraca; zaczynała przypuszczać, że coś ukrywa przed nią, a gdy nie chciał pozostać nigdy na jej prośby, postanowiła odkryć tajemnicę. Darowała więc swej służebnej sznur prześlicznych korali i obiecała wspanialszy jeszcze podarunek, jeśli się dowie, dokąd król tak często wyjeżdża.
Nie było to rzeczą trudną, gdyż cały dwór wiedział o ukochanych dzieciach z pierwszej żony; wkrótce więc za pomocą hojnych podarunków dowiedziała się królowa nie tylko o ich istnieniu, lecz i o cudownej przędzy, która do nich drogę wskazuje.
Zdobywszy tę tajemnicę przebiegła kobieta podczas snu męża część przędzy zabrała. Potem z pajęczej nici utkała cienkie płótno, uszyła z niego siedem długich białych koszul, spięła je zamiast spinek paję-