Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/142

Ta strona została uwierzytelniona.


Król w tajemnicy co dzień odwiedzał dzieci ukochane i dziś więc jak zwykle choć na króciutką chwilkę wpadł do zamku. Lecz jakież było jego przerażenie, gdy dziewczynka wybiegła sama naprzeciw niego opowiadając, co widziała z okna. Król z rozpaczy płakał jak dziecko, ale nie przypuszczał nawet, aby młoda i piękna żona była przyczyną nieszczęścia. Nie chciał swej jedynej córki pozostawić tu dłużej, wolałby ją natychmiast zabrać z sobą do domu, ale dzieweczka bała się macochy i uprosiła ojca, żeby jeszcze noc jedną przepędzić jej pozwolił w tym cichym ustroniu.
Gdy pozostała sama, zapłakała serdecznie żegnając łzami wszystko, co kochała. Żal jej było ojca, ale gorzej jeszcze bała się nieznanej macochy, a przy tym postanowiła iść w świat szukać braci. Ze swym zamiarem nie mogła zwierzyć się nikomu: ojciec nie zgodziłby się na to, służba by jej nie puściła; więc czekała cierpliwie, aż wszyscy zasnęli i jasny księżyc zaświecił na niebie; wtedy cichutko wyszła ze swego pokoju, zbiegła ze stromej góry i doszła do miejsca, gdzie jej kochani bracia tak dziwnym spo-