Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/144

Ta strona została uwierzytelniona.


szły do środka leśnego schronienia, przygładziły piórka na sobie, każdy uskubnął z kwiatka stojącego w wodzie, napił się z dzbanuszka i w tej chwili spadły z nich łabędzie piórka i sześciu młodzieńców odzyskało postać ludzką.
Z krzykiem radości rzuciła się ku nim dziewczynka, gdyż poznała natychmiast ukochanych braci; oni także całowali i ściskali ją nawzajem, wypytując, skąd się wzięła. Odpowiedziała im, że uciekła z zamku, by ich odszukać i uwolnić od zaklęcia, lecz na te słowa bracia zapłakali serdecznie i zaczęli namawiać siostrę, aby zaniechała tej myśli.
Ona nie dała się przekonać.
— Pozostanę tu z wami — powiedziała — i zrobię wszystko, co będzie w mej mocy, byśmy mogli powrócić razem do naszego drogiego ojca.
— Nie możesz tu pozostać — odpowiedzieli jej bracia — bo czarownica, matka naszej złej macochy, czuwa tutaj nad nami i gdyby cię spostrzegła, zamieniłaby cię zaraz w zwierzę lub roślinę.