Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/149

Ta strona została uwierzytelniona.


lewskim stole, przeznaczono w zamku wspaniałe komnaty. Młody królewicz widząc ją tak cichą, nieśmiałą, skromną, zajętą swą pracą, a przy tym piękną jak poranna zorza, pomyślał, że nie znajdzie lepszej żony na świecie i oznajmił, że choć dziewczyna jest niema i nikt nie zna jej ojca ani matki, on się z nią chce ożenić i uczynić ją królową.
Tak się też stało, choć rodzona ciotka najbardziej opierała się temu małżeństwu. „Królewna żoną twoją być powinna — mówiła z gniewem — nie przybłęda obca“. Ale królewicz odpowiedział na to, że sam Pan Bóg jest ojcem niewinnych i nieszczęśliwych i że nie zmieni zamiaru. Nie było więc rady. Śliczne, łagodne dziewczę zostało żoną króla, ale ciotka królewska nie lubiła młodej pani i starała się, jak mogła, dokuczyć jej i obmówić w obecności siostrzeńca.
Dziewczę nie przeczyło nigdy, nie odzywało się, nie uśmiechało i szyło swoje gwiaździste koszulki.
W rok po ślubie urodził się królowi synek. Radość była niezmierna, ale pierwszej