Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/153

Ta strona została uwierzytelniona.


kim stosie, który natychmiast podpalono od dołu, a wówczas ona wzniosła w górę ręce i pracę swą rzuciła daleko od siebie nie wymawiając przy tym ani jednego wyrazu.
Silny wiatr uniósł gwiaździste koszulki z gęstych obłoków dymu i w tejże godzinie upłynęło sześć lat potrzebnych do wybawienia braci. Sześć śnieżnopiórych łabędzi ukazało się w powietrzu, każdy z nich schwycił jedną gwiaździstą koszulkę i zarzuciwszy ją na siebie stanął na ziemi w postaci człowieka. Jeden tylko brat najmłodszy zamiast lewego ramienia miał skrzydło łabędzie, gdyż nieszczęśliwa siostra nie zdążyła ukończyć swej trudnej roboty.
Stanąwszy na ziemi bracia w mgnieniu oka stos ugasili i siostrę z niego zdrową sprowadzili. Blada i smutna, z rozpuszczonym włosem stanęła przed obliczem króla, który wybiegł z zamku na wieść o dziwnych wypadkach. Teraz już mówić mogła i zawołała głośno:
— Mężu mój, jam niewinna!
W tejże chwili bracia przynieśli z lasu niewinne dzieciątka, którymi się opieko-