Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/216

Ta strona została uwierzytelniona.


Wyciągnął rękę do wiernego sługi, który podał mu swoją na znak złożonej przysięgi; potem zmęczony upadł na wezgłowie i skonał nie wymówiwszy ani jednego słowa.
Na wieść o śmierci ojca syn zapłakał gorąco, i bardzo długo nie mógł pocieszyć go wierny sługa. Przez cały czas żałoby młodzieniec stronił od ludzi, unikał wszelkich rozrywek, a dni przepędzał na poważnych rozmyślaniach i rozmowach z przyjacielem ojca, który powtarzał mu ostatnie słowa umierającego i swoją przysięgę, że w potrzebie życie za niego gotów oddać bez wahania. Lecz gdy upłynął smutny rok żałoby, wierny sługa rzekł pierwszy:
— Teraz zobaczyć musisz dziedzictwo ojca twego: skarby i bogactwa, jak widziałeś obowiązki dobrego monarchy. Pójdź, oprowadzę cię po całym zamku, abyś poznał wszystkie sale i tajemne przejścia, obejrzał kosztowne sprzęty i klejnoty, policzył złoto w skarbcu zgromadzone.
I poszli razem. Sługa wiódł go wszędzie, nie otworzył jedynie drzwi błękitnego pokoju i minąwszy je poszedł dalej. Kiedy