Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/223

Ta strona została uwierzytelniona.


niej niż jakikolwiek monarcha, gdyż nikt nie dorówna mi w bogactwie.
— Najpiękniejsza i najbogatsza królewno — odezwał się kupiec znowu — trudno będzie spełnić to życzenie twoje, gdyż towar pana mego tak jest nieprzebrany, iż upłynęłoby wiele tygodni, nim mógłby być zniesiony do zamku, gdzie trzeba by dla niego przygotować wiele miejsca. Nie mamy tylu ludzi do noszenia i spieszy nam się z powrotem do domu, więc może raczysz posłać sługi twoje, aby wybrały dla ciebie to wszystko, co zakupić byś pragnęła.
— Nie! — zawołała zaciekawiona królewna — dziś jeszcze wszystko sama widzieć muszę; zaprowadź mię na okręt twego pana, niechaj mi sam pokaże swoje nieprzebrane skarby.
Tego właśnie pragnął tylko wierny sługa, natychmiast zaprowadził królewnę na okręt, a na jej widok królewicz o mało nie zemdlał po raz drugi, gdyż przekonał się, że była tysiąc razy piękniejsza od własnego portretu. Z sercem bijącym jakby wyskoczyć mu chciało, oprowadzał ją po kajutach i pokładzie pokazując każdy przed-