Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/232

Ta strona została uwierzytelniona.


— Tak — odparł monarcha dumnie — każdy umierający może przed śmiercią powiedzieć, co chce.
— Jestem niewinny — rzekł wówczas wierny sługa — nie popełniłem żadnego występku.
I opowiedział głośno podsłuchaną rozmowę kruków, która mu pozwoliła ocalić życie królowi. Ten ostatni słuchał go ze łzami w oczach i wyciągnąwszy do niego ręce zawołał:
— Przebacz mi, przyjacielu, przebacz mój gniew szalony, przebacz i nie opuszczaj mnie nigdy.
Lecz wierny sługa milczał, nie mógł odpowiedzieć, albowiem był już kamieniem.
Nie pomógł żal spóźniony, łzy króla i królowej nie powróciły życia najwierniejszemu słudze, więc na wieczną pamiątkę swojej ciężkiej winy, kazał król kamienny posąg postawić w swoim pokoju, aby go widział wstając i kładąc się na spoczynek i strzegł się popełnienia podobnej niesprawiedliwości. I nieraz siedząc obok ukochanej żony wzdychał spojrzawszy na kamien-