Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/234

Ta strona została uwierzytelniona.


Nagle poruszyły się kamienne usta i głuchy głos odpowiedział:
— Możesz mi je zwrócić, jeśli zechcesz poświęcić, co masz najdroższego.
— Wszystko! — zawołał młody król z zapałem — wszystko, co mam na świecie, oddam bez wahania, aby ci wynagrodzić wyrządzoną krzywdę, przywrócić życie, któreś mi poświęcił.
— Życie za życie — szepnął posąg głucho — krew twoich dzieci ocalić mnie może. Jeśli własną ręką przebijesz im serca i krwią gorącą pryśniesz mi na twarz i piersi — odzyskam życie.
Umilkł głos posągu, ale król stał długo nieruchomy i blady, jak gdyby skamieniały. Te dzieci ukochane zabić ma własną ręką, aby zmazać winę, spełnić dług wdzięczności? — to straszna kara!... Ale z drugiej strony przypomniał sobie, że ten wierny sługa dobrowolnie życie poświęcił za niego...
Blady, drżącą ręką sięgnął po miecz, wymierzył — i potężnym ciosem przebił serce jednego i drugiego chłopca; potem szybko krwią gorącą prysnął na twarz posągu, któ-