Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/305

Ta strona została uwierzytelniona.


wać do ręki wszystko, a za to miał dobre życie i wszyscy lubili go dosyć.
Raz, gdy król prędko zażądał śniadania, a nikogo innego pod ręką nie było, kucharz kazał mu zanieść półmisek na stół królewski. Były królewicz spełnił ten rozkaz posłusznie, ale ponieważ nie chciał, ażeby król spostrzegł jego jaśniejące włosy, nie zdjął czapki z głowy.
— Jak śmiesz stać z nakrytą głową przed twym królem? — zawołał rozgniewany i zdumiony monarcha.
— Przebacz, miłościwy królu, ale nie mogę inaczej, mam szkaradną narośl na głowie i nie zdejmuję czapki, aby jej nikt nie zobaczył.
— W takim razie nie możesz posługiwać w kuchni.
Król zawołał kucharza, gniewał się na niego za nieporządek i rozkazał natychmiast wydalić z kuchni wstrętnego kuchcika. Kucharz musiał być posłuszny, ale że lubił chłopca, więc zaprowadził go do ogrodnika i prosił, aby tamten dał mu jakie zajęcie.