Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/309

Ta strona została uwierzytelniona.


— Będziesz miał więcej, niż żądasz.
Zagrzmiało, zahuczało, i w tejże prawie chwili z pobliskiego lasu wyjechał oddział rycerzy na karych koniach, w pozłocistych zbrojach, a ich miecze i szyszaki świeciły na słońcu jak błyskawica, aż wzrok olśniewały. Na czele jechał giermek na siwym rumaku i prowadził cudnej maści białego wierzchowca, połyskującego jak srebro. Ognisty rumak wspinał się i parskał, aż iskry i kłęby dymu buchały mu z rozwartych nozdrzy, lecz drugi giermek silnie trzymał go z przeciwnej strony, niosąc zarazem pyszną srebrną zbroję i szyszak srebrny z białym pióropuszem, a na końcu każdego piórka przy szyszaku świecił brylant jak kropla rosy.
Młodzieniec odważnie dosiadł ognistego konia, skinął na rycerzy w pozłocistych zbrojach i popędził na pole walki. Jak burza spadli tutaj na potężnego wroga, który pokonał już wojsko królewskie, rozproszył je i samego króla chciał właśnie wziąć do niewoli. Lecz rycerz w srebrnej zbroi na czele walecznych hufców jak huragan rzucił się na nieprzyjaciela, tratując, depcząc,