Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/310

Ta strona została uwierzytelniona.


łamiąc jego niewzruszone szeregi. Trwoga i zamieszanie zajęły miejsce triumfu: polegli już wodzowie, pierzchają rycerze, srebrny rycerz ściga ich zawzięcie, a z wojska jego nikt dotąd nie poległ i pędzą wszyscy za nim, niosąc śmierć i zniszczenie.
Król ocalony zbiera resztki swej drużyny, z wdzięcznością śpieszy za swoim wybawcą, lecz ten zniknął mu z oczu; więc do stolicy powraca, szczęśliwy, że nie stracił państwa i korony.
Córka w orszaku dziewic na powitanie wybiegła, ojcu się na szyję rzuciła, zwycięstwa mu winszowała.
— Nie moja w tym zasługa — odparł monarcha z westchnieniem — zginąłbym, gdyby nie obcy rycerz w srebrnej zbroi, a ty byłabyś dzisiaj niewolnicą.
— Czymże wynagrodziłeś go, ojcze, za tak wielką przysługę?
— Nie widziałem go więcej, moja córko; pogonił za nieprzyjacielem i nie powrócił do mnie.
Zamyśliła się królewna głęboko, potem wyszła do ogrodu i spytała o ogrodniczka.