Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/343

Ta strona została uwierzytelniona.


swego wroga, Radosny podniósł miecz silną prawicą i ściął trzy głowy smoka jednym uderzeniem.
Zwierz rozszalały z bólu i wściekłości wzniósł się w powietrze ziejąc straszliwym ogniem z paszcz pozostałych, ale młodzieniec odważnie zwrócił się wprost ku niemu i znów potężnym razem ściął mu trzy głowy z drugiego ramienia.
Jęknął i zawył smok, upadł na ziemię, lecz pełznąc jeszcze chciał ostatnią siłą zwalić z nóg przeciwnika i poszarpać w kawały. Radosny patrzał śmiało na olbrzymie cielsko wijącego się ku niemu potwora, a gdy ten był dość blisko, spuścił nań swój oręż i zmiażdżył ostatnią głowę silnym ciosem.
Teraz skinął na zwierzęta, które w jednej chwili rozszarpały na sztuki ciało zabitego smoka, a sam poszedł do kapliczki, gdzie przy stopniach ołtarza znalazł zemdloną królewnę. Radosny wyniósł ją stamtąd, a świeże powietrze prędko przywróciło przytomność dziewicy. Widząc się ocaloną, widząc szczątki smoka i krwią zbryzgany oręż swego zbawcy, w uniesieniu radości dziękowała mu ze łzami zapewniając, że