Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/345

Ta strona została uwierzytelniona.


— Biegnij, póki ci sił stanie na wschód słońca, a gdy spotkasz brata mojego, Szczęsnego, powiedz mu, żeby spieszył na moje wesele. Bez niego nie powracaj.
Pies obrócił się na wschód słońca, spojrzał raz jeszcze na pana i puścił się w drogę.
Teraz Radosny skinął na lwa potężnego i rzekł głaszcząc z pieszczotą gęstą jego grzywę:
— Ja spać będę, a ty czuwaj.
Lew ziewnął, lecz groźnym wzrokiem spojrzał dokoła, a gdy pan jego i królewna zasnęli, zawołał na niedźwiedzia:
— Jestem znużony i muszę się przespać; ty czuwaj przez tę chwilę, a gdybyś spostrzegł jakieś niebezpieczeństwo, zbudź mnie natychmiast.
Niedźwiedź mruknął na znak zgody, lecz uczuł wkrótce, że i jemu zaczynają ciążyć powieki.
— Słuchaj — rzekł do wilka — muszę się przespać trochę; ty czuwaj i zbudź mnie w razie niebezpieczeństwa.
Wilk przyrzekł, lecz i jemu spać się zachciało także, a czując, że nie wytrzyma, zawołał na lisa.