Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/348

Ta strona została uwierzytelniona.


dowi, gdy wielka mucha w sam nos ukłuła zająca. Zbudził się szarak, spojrzał przestraszony, a nie widząc królewny, szybko trącił lisa; lis przetarł oczy i przebudził wilka; wilk niedźwiedzia, a ten lwa. Lew spostrzegłszy zabitego rycerza wpadł w gniew okrutny i groźnie ryknął na sąsiada:
— Dlaczego mnie nie zbudziłeś?
Niedźwiedź za całe usprawiedliwienie z tymże samym pytaniem zwrócił się do wilka, wilk do lisa, lis do zająca, a ponieważ ten ostatni nie miał już na kogo złożyć winy z siebie, z ponurą groźbą otoczyły go zwierzęta,
— Zlitujcie się nade mną — zawołał biedny szarak — choć ciężko zawiniłem, chcę zrobić, co jest w mej mocy, by złe naprawić: za pięćdziesiątą górą, za trzydziestą rzeką rośnie ziele życia, które leczy wszelkie rany i umarłym życie przywraca. Pospieszę tam i przyniosę cudownego ziela.
— Idź — rzekł lew — a jeżeli nie wrócisz jutro przed wieczorem, nie ujdziesz zasłużonej kary.
Zając poskoczył i tak dobrze się sprawił,