Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/352

Ta strona została uwierzytelniona.


Ale zając trącił ją znowu, a gdy się obejrzała, podniósł się na dwóch łapkach i pokazał jej korale na jedwabnej nitce, które mu sama zawiązała na szyi. Królewna poznała go po tym naszyjniku, wzięła na ręce, zaniosła do siebie i zapytała, pieszcząc białą rączką:
— Czego chcesz ode mnie, kochany zajączku?
— Mój pan, junak Radosny, który zabił smoka, przysłał mnie tu z oberży, ażebym przyniósł mu chleba z królewskiego stołu.
Uszczęśliwiona królewna zawołała piekarza, kazała przynieść najpiękniejszy chleb biały, jaki sam król tylko jadał i zanieść za zajączkiem do gospody. Piekarz spełnił jej rozkaz; przed wrotami gospody zajączek wziął chleb od niego i zaniósł panu do izby.
Radosny wezwał gospodarza i pokazał mu zdobycz.
— Wygrałem — rzekł ze śmiechem. — A teraz może się założycie, że nie dostanę pieczeni z królewskiego stołu?