Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/361

Ta strona została uwierzytelniona.


siebie, naprzeciw marszałka dworu, który jako narzeczony i wybawca królewny miał również miejsce obok króla.
Wobec nieznajomego dostojnego gościa król kazał przynieść siedem głów zabitego smoka i rzekł wskazując je:
— Takiego oto potwora pokonał ten waleczny marszałek dworu i dlatego dziś otrzyma córkę moją za żonę i połowę królestwa. Mężny panować powinien.
Lecz obcy rycerz otworzył paszczę zabitego smoka i zapytał:
— A gdzież są w nich języki?
Pobladł marszałek dworu, nagłą trwogą zdjęty, ale po chwili zawołał zuchwale:
— Ogniem dyszące smoki języków nie mają.
— Kłamcy ich mieć nie powinni — odparł Radosny dumnie; — ale języki smoka są świadectwem zwycięstwa.
To powiedziawszy otworzył złocisty woreczek, który mu wisiał u pasa, wyjął z niego haftowaną cieniutką chusteczkę, rozwinął i siedem języków, które się w niej znajdowały, umieścił w siedmiu paszczach zabitego potwora, a następnie wskazując