Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Niewiadomska).djvu/91

Ta strona została uwierzytelniona.


— Nie lękajcie się o nią — rzekła z wesołym śmiechem — pracowita córeczka moja, królewna Gołąbka, ma pełną skrzynię łez swoich, które więcej są warte niż wszystkie skarby twoje, wielki królu, niż wszystkie ziemie twoje, szlachetny rycerzu. Pereł takich daremnie szukałbyś w głębi morza, nie posiada ich żaden bogacz ani żaden monarcha i dlatego są droższe nad wszystkie klejnoty. A za trzyletnią służbę, pracę i posłuszeństwo ma ode mnie tę oto chatkę. Jestem wróżka-Skoronóżka, strach i kara dla leniuchów, opiekunka pracowitych. Królewno Gołąbko, to twój pałac i państwo!
Tupnęła nóżką i w tej samej chwili zajaśniało dokoła niby południowe słońce, zadrżały ściany chatki i zniknęło wszystko. Król, królowa, królewna i szlachetny rycerz znaleźli się w przepysznej kryształowej komnacie najpiękniejszego w świecie kryształowego pałacu; otaczali ich dworzanie, rycerze i dziewice w bieli, wierna służba czekała na każde skinienie; w głębi stał stół nakryty, a dokoła zamku ciągnęły się kwieciste ogrody, zielone gaje, szumiące