Strona:Chimera 1907 z. 28-30.djvu/122

Ta strona została skorygowana.
110CHIMERA

wyciąga ku mnie dłoń przeznaczenia
i niesie przestwór pieśni milczenia — —

Duch Życia.

Słyszysz?

Kapłan powtarza:

„Wróć się! wróć, bracie, do twej jedynej!
Porzuć te lochy, zrzuć z czoła chmury
chłodne, jak północ szklista, lodowa!
Śpiewać ci będą Edeńskie chóry

Lenistwo słońca, kiedy za góry

w płomiennych krwawych żarach się chowa — — “

(Surowa cisza zaległa wkół
i zamyślenie stroi im twarz — —
lecą dalekie zapachy ziół — —
lecą piosenki, muskają twarz:
— pamiętasz? — znasz? — )

Arcykapłan.

Idź
Hańbisz nas wobec Węża!

Zostaje sam.
===============

Arcykapłan.

Zostanę z prochem wspomnień, — w mózg ziemi się wgrzebię
i okiem zerwę z nieba zazdrosną zasłonę!
Będę Rozum piastował na Ciała pogrzebie:
może Tajń da m i więcej nad królów koronę,
może kwiat jakiś wzejdzie na niewdzięcznej glebie!
— Nie żądam nic dla chwały!! Nie. Ale chcę, jak Słońce,