Strona:Chimera 1907 z. 28-30.djvu/325

Ta strona została przepisana.
312CHIMERA

Jak wężowa wylina na mrowisku porzucona, tak ciało tu spoczywa, lecz bezcielesne, nieśmiertelne jego istnienie Bramanem jest całkowicie i światłem nawskróś. —
„O, czcigodny, tysiąc [krów] ci dąję,“ — rzekł Janaka, król Widehów.
8. — Głoszą o tem wiersze owe:

Jest szlak trudny, prastary, niewidoczna droga,
We mnie droga wiodąca, przeze mnie odkryta,
Mędrzec świadom Bramana gościniec ten wita
Jak drogę wyzwolenia w świat nieba wiodącą.

9.  Widne w drodze tej jasnej, powiadają starzy,
Biel, purpura i granat, zieleń i czerwienie:
W ten gościniec Bramana i w tych barw promienie
Wkracza mędrzec i święty, gdy żarem się stali.

10.  Niewiedzy ślepe hołdowanie
W głębokich mroków wiedzie głuszę,
Lecz w głębszą oćmę grąży duszę,
Kto wiedzy ślepą cześć oddaje.

11.  Narodzin naszych przeznaczenia
W głębokich mroków toną łonie,
Po śmierci taka oćma schłonie
Nieockniętych, nieświadomych.

12.  Zaś kto Atmana wnętrznie czuje,
„Jam — on!“ — kto świadom, wonczas ciało
Jakążby żądzą chorzeć miało?
Jakiemż pragnieniem cierpieć jeszcze?

13.  Kto zaś ockniętem prześwietli Atmanem
Dusznych rozterek cielesne odmęty,